czwartek, 27 marca 2014

Rozdział VIII

                                                    Spotkanie z byłą gwiazdą...
-A więc mówisz że to są dzieci Diego?-Zapytała zdziwiona Fran
-Tak,a teraz wybacz Fran ale mam spotkanie ,,gwiazdorskie'' i muszę tam być za 4 godzinki więc muszę lecieć...
Miłego dnia gwiazdko...-powiedziała Francesca i poszła w przeciwną stronę.
                                                            *W domu*
-Diego!-Krzyknęła Viola z góry.
-Słucham cię...-Powiedział Diego stając przy schodach...
-Nie mogę znaleźć swojego błękitnego naszyjnika...!
-Violetto,jest w komódce u góry...Ty zamartwiasz się naszyjnikiem a ja mam się zajmować dwoma rozróbami...-Powiedział wściekły Diego.
-Och...Diego Przepraszam...-Violetta schodząc na dół powiedziała to delikatnie i pocałowała go w policzek przy czym krzyknęła:-Dziewczęta!Koniec tej bitki czas się wyszykować na bóstwo...

Po godzinie czasu wszyscy byli już gotowi...Cała czwórka łącznie z Castlem...

-Diego?Czyim samochodem jedziemy?-Spytała Violetta idiotycznie wiedząc że jadą samochodem Diego.
-Ale idiotyczne pytanie...Moim-Powiedział Diego.
                                                                             *Na podwórku*
Dobra,tata wyciągaj Landka...-Powiedziała Mia miejąc na myśli samochód

Diego wyjechał pięknym samochodem...Samochód nosił
markę Land Rover dlatego
też Mia nazwała go Landkiem...
Był koloru czarnego,był
samochodem z młodszych
roczników to znaczy że niedawno
był jeszcze częścią części...

-Wsiadamy?Zapytał Diego podnosząc Mię i wkładając ją do samochodu....

                                                                        *Parking*
Przejdziemy się ponieważ jest piękna pogoda i mamy sporo czasu...-Powiedział Diego

Diego wyciągnął z samochodu dziewczynki,a Violetta zabrała się za zapinanie piesku niebieskich szelek i smyczy.
Cała rodzina szła jak rodzina...Diego nucił coś pod nosem,Violetta trzymając go za rękę wpatrywała się w niebo...Przed nimi szły Mia i Melanie...Mia wpatrzona w ziemię,Mela natomiast ciekawa świata...Mia trzymała także Castla na błękitnej smyczy,która połyskiwała się w słońcu,Castel ciekawy świata tak jak Mia był wielkim wrażeniem u przechodzących ludzi...

-No,proszę proszę a kogo my tu mamy?-Pojawiła się,a raczej zepsuła cały ten spokój Ferro...
 -Ludmiłą proszę,przestań czy ty zawsze musisz wszystko psuć?-Spytał Diego zdenerwowany widząc minę Violetty i jej spojrzenie...-Ludmiła...

Ale przerwała mu Mia...

-Więc ty jesteś blondynką o nazwie Ludmiła Tak?-Zapytała Mia  z ciekawością...
-Tak a ty kim jesteś mała planetko?
-Ja jestem córką Diego i Violetty...Masz bardzo piękne włosy...i...i...oczy i jeszcze masz piękne ubrania-Powiedziała Mia komplementując samą Ferro
-Och,bardzo ci dziękuję jak na córkę Violetty jesteś bardzo mądra ile masz latek?
Teraz dokładnie nie całe cztery...A to jest moja siostra Mela...

I Mia wskazała na Melanie...

-Coś taka sztywna ta twoja siostrzyczka co?-Zapytała Ludmiła śmiejąc się przy tym do bólu.
-Trochę...Mogę cię nazywać Ludmi? lub Super ładna?-Zapytała dziewczęco Mia...
- Ależ oczywiście,a teraz wybaczcie ale muszę iść do mojej makijażystki
poprawić sobie oczka...Pa pa Mia miło było...
- Paa  Ludmi...!-Krzyknęła Mia...
-Kochanie,spokojnie-próbował uspokoić Diego Violettę...-To była Ludmiła ale ona nie stanie nam na przeszkodzie...

Po tych słowach Violetta ruszyła w stronę branży która znajdowała się kilkanaście kroków dalej...

                                                                             *Na spotkaniu*
-Dobrze,chciałbym aby wasze córki wzięły udział w sesji zdjęciowej co wy na to dziewczynki?Chcecie się pobawić w modelki?-Zapytał prowadzący i szef stanowiska branży...
-Taak...-Odpowiedziały obie na raz i poszły razem ze swoimi rodzicami się przygotować...

Violetta,Diego i dziewczynki oraz Castel poszli się przygotować...
-Popatrz Melanie tutaj jest pani która będzie cię czesać tak jak ja będę chciała cię uczesać...Dobrze?-Zapytała Violetta Meli
Dobrze...Powiedziała dziewczynka...


Fotograf gdy dziewczynki się przygotowały zawołał je na zdjęcia...
-Mamo,czuje się jak księżniczka- Oświadczyła Mia Violettcie...
-Ty już jesteś księżniczką zapomniałaś?- Powiedziała jej ze złością Melanie...


Violetta widząc sprzeczkę dziewczynek wzięła Mię na ręce... Mia nie byłą z tego zadowolona ponieważ chciała już ją przewrócić albo coś na nią zwalić...

-Dobrze najpierw pójdzie...Melanie...Choć malutka i ustaw się tutaj...

Melanie poszła za mężczyzną i usiadła tam gdzie jej kazał...
Fotograf ustawił Aparat na dziewczynkę przy czym ona zrobiła swą ulubioną Minę...
Pstryk!
Aparat zrobił pierwsze zdjęcie...


                                                                                                                          

Pstryk!
Aparat zrobił kolejne zdjęcie...Tym razem dziewczynka musiała zrobić inną pozę...ale nie mogła zmieniać swojej miny...




Po zrobieniu dwóch zdjęć czas był na Mię...

Dobrze Mia zrób swą ulubioną minę...

Pstryk!Aparat zrobił zdjęcie...
  Aparat zrobił Mii piękne zdjęcie...
Violetta widząc uśmiech Mii odwdzięczyła się i dała podobny...Diego cały czas wpatrzony stał w Mię...Melanie widząc uśmiechniętą Mię i rodziców którzy wpatrują się w nią z zachwytem było jej okropnie smutno...Meli udało się powstrzymać łzy...

Następną rzeczą był wywiad Mia zgłosiła się i chciała coś zaśpiewać sobie do mikrofonu...Oczywiście to co śpiewała nie było wysłane do sieci...Ani nigdzie indziej...




 Diego zrobił zdjęcie telefonem jak Mia śpiewa...Mia była zachwycona tym dniem który teraz spędza...razem z Diego...Violettą....i Castlem...Oraz jej nieśmiałą siostrą Melanie...

                                                                                                                     

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak się podobał nowy post?Wiem,bardzo dużo zdjęć ale po pierwsze to fajnie że jest ich tak dużo...
No i jak sesja wypadła?Mela miała troszkę ładniejsze zdjątka ale...Mia i Ludmiła?Czyżby to była bliska przyjaźń?
Komentujesz i obserwujesz mą stronkę?-Uśmiech na mojej twarzyczce *-*
                                                                               

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział VII

                                                             Talent czyni mistrza

                                                                        *Wieczorem*
-Diego!-Violetta krzyknęła wyruszając do sypialni...
-Tak słońce...- powiedział Diego stając przed nią...
-Posłuchaj...

Szanowni Państwo...
Otóż dowiedzieliśmy się o Adopcji.Chcielibyśmy
zatem przeprowadzić wywiad na temat dwóch dziewcząt...
myślimy że nie będzie kłopotu.Jako sławni gwiazdorzy,
możecie ogłosić całemu światu dziewczęta oraz ich umiejętności
jeżeli ich nie mają to prosto załatwimy wywiad.
Zoorganizowaliśmy to ponieważ,do naszego kraju przyjeżdża
rodzona córka Anne Caberon,Mary Caberon,córka ta jest 
rodzoną aktorką...Rozpoczęcie zacznie się o godzinie 14;00
a skończy około godziny 16;00...Przewidywane są zdjęcia...
                                                Załoga Gwiazdor...
                                              Tomasz Konek ♠.♠
 -Kiedy ta wiadomość przyszła?-Zapytał Diego Violetty...
 -Przed 17:00 ,a teraz jest 19:00-Powiedziała Violetta idąc do sypialni się położyć.
-Może powinniśmy się już położyć?-Zapytał Diego i zaczął się kłaść koło Violetty...
-EEE...-Powiedziała Viola mocnym tonem.-Niee...Nie położysz się koło mnie  jak nie pójdziesz mi po szczeniaka...
-A muszę?-Zapytał Diego z miną zbitego pieska...
-Taak...Ponieważ on jest taki słodki ,a ja lubię z nim spać... I...Postaraj się przynieść go szybciej niż się spodziewam...
-Dobrze już dobrze...

Diego poszedł po szczeniaka...Castel nie miał ochoty wstawać...
-Castel!No chodź pójdziesz do Violetty...
Wtem pies usłyszawszy ,,do Violetty '' Wskoczył Diego na ręce...
-Proszę!-Powiedział zły Diego ,że to on nie jest na miejscu tego psiaka... 
-Dziękuję,a teraz możesz się położyć...
Diego zaczął mruczeć pod nosem...-,,Chyba sobie kupię kota zamiast Violetty''.
-Coś mówiłeś?-Zapytała Violetta
Nic,nic... 
                                                                      * Ranek*
-Diego przestań jeszcze chwila...-Violetta mamrotała coś pod nosem...W końcu Violetta otworzyła swoje oczy i zobaczyła:-Castel!To ty mnie lizałeś?Dobra teraz zobaczę która godzina...Oj jest 8:45 trochę zaspałam może nic nie powiedzą?
Violetta zeszła na dół...
-Wstała księżna...-Powiedział Diego nie zadowolony tym że to on musiał opiekować się dwoma dziewczętami...
-Zaspałam przepraszam...-Powiedziała swoim pięknym głosikiem Violetta i pocałowała go w policzek.
Gdy Violetta weszła do kuchni została natychmiast obrzucona klockami...
-Dziewczynki? Ładnie tak rzucać w mamę klockami!?
Taak!-Wykrzyknęły Melanie i Mia...
-Castel!A ty cały czas za mną chodzisz...Wiesz nie jestem głodna...Masz zjedz...
Gdy Castel zjadł całą kanapkę osmarowaną Dżemem Violetta przywołała dziewczynki do siebie i zapytała:
- Która z was chce iść ze mną i Castlem na spacer?
Mia się nie odezwała ale Mela zareagowała i powiedziała ,,Ja''
                                                                     *W drodze do parku*
-Mamo!Otwórz bramę...-Powiedziała Melanie z lekkim uśmiechem na twarzy... 

-Już -powiedziała Violetta i wyszła razem z Melą...


                                                                     *W parku*
-Violetta?-Zapytała Fran ze zdziwieniem...
-Fran to ty?Nie uwierzę...W końcu przyjechałaś...Chciałabym ci kogoś przedstawić...To jest moja córka Melanie ma 5 lat,a to jest Mia...Ma 4 lata

Violetta wyciągnęła z kieszeni zdjęcie Mii...


 -Ta blondynka wygląda jakby była o wiele lat starsza...-Powiedziała Francesca...
-Na zdjęciu tak wygląda ale,jakbyś ją zobaczyła w domu to wygląda o wieele inaczej...
-To z Leonkiem się zabawiłaś...Tylko dziwne że są takie różne...Ale ogólnie fajnie że masz te dzieciaki z Leonkiem...-Powiedziała szczęśliwa Francesca...
-Otóż się mylisz...To nie są dziewczynki Leona,tylko Diego,a po drugie ja je zaadoptowałam...


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To będzie na tyle...Jeszcze nie doszliśmy do pułapki Leona ale dojdziemy w następnym rozdziale....Powiem tylko tyle że Melanie jest ładniejsza...A Mary zobaczycie w następnym rozdziale...  :D 

Rozdział VI

Mia za wszelką cenę
-Mio,która z tych sukienek ci się podoba?-Powiedział Diego wpatrując się w małą...
-Ta,i jeszcze ta...-Powiedziała Mia wpatrując się w dwie sukienki równocześnie...

Diego popatrzył na ceny dwóch sukienek nie były co prawda tanie no ale,
-Dobrze Mia,kupujemy te dwie...
-Jej!-Krzyknęła Mia z wielkim uśmiechem...
 -Mia chciałabyś wejść do tej budki i zrobić sobie zdjęcie w tej nowej sukience,pokażesz ją Martinie...
-Taaak...Taaak...
                                                    *W domu*    
-Najwidoczniej Martinka już wstała i ktoś także...-Powiedział Diego z myślą o Violetcie...-Cześć,kochanie wróciliśmy...
-Martina!-Mia znowu podeszła do niej ruchami księżniczki i dodała:-Popatrz i kto teraz tutaj jest piękny?
Mia dała jej do ręki zdjęcie i odeszła...
 
-Co tam trzymasz skarbie?-Zapytała Violetta Martiny...
-Zdjęcie...-Odpowiedziała ze łzami...Martina
-Dlaczego płaczesz?
-Ponieważ,Mamo ja nie mogę mieć takiej urody jak ona,takiego charakteru,takiego talentu...
-Posłuchaj mnie skarbie ja pójdę o tym porozmawiać z Mią a ty pójdź się pobawić...

Violetta ze zdenerwowaniem podeszła do Diego,który siedział i coś pisał...
-Diego!-Krzyknęła mu Violetta do ucha ze złością i gniewem...-Gdzie jest Mia!
-Co ty tak krzyczysz!Całe miasto nas usłyszy...-Odpowiedział Diego i dodał:Jest w ogrodzie bawi się ze szczeniakiem i gra na gitarze...

Violetta wyruszyła do ogrodu...Diego nie kłamał...Dziewczynka śpiewała piękną piosenkę grając na gitarze...Nuty te rozchodziły się różne strony...Ta piosenka miała w sobie coś pięknego coś takiego,że Violetta wzruszyła się przy tej piosence ale,nagle ktoś ją dotknął...
-Podoba ci się?-Zapytał Diego gdy Viola odwróciła się w jego stronę...-Jej marzeniem było zaśpiewanie tej piosenki,lecz gdy była w sierocińcu nie miała tam nic...Nuciła tę piosenkę aż do dzisiaj...
-Diego...Przypomnij mi ile ona ma lat...-Powiedziała Violetta dalej ze łzami...
-4 lata...-Odpowiedział Diego i przytulił Violettę mocno by przestała płakać...
Mia przestała grać,bo ujrzała Violę i Diego...
Nagle dzwonek zadzwonił do drzwi...
Diego otworzył i zobaczył wysokiego mężczyznę...
-Dzień dobry czy mogę prosić Violettę Castillo...?
Violetta wyszła z przedpokoju i podeszła do mężczyzny razem z dziewczętami..
-Minęły dwa tygodnie...I oczekuję od państwa decyzji...Sierociniec pozwolił wam opiekować się dwoma dziewczętami...Chyba że państwo chcą aby jedna z nich powróciła...
Mia była gotowa na wszystko,wiedziała że dni spędzone z nimi to była tylko chwila,która minie i nie wróci...
Diego rozmawiał na ten temat z Violettą...Podnosząc głos powiedział...
-Wybieramy dwie dziewczynki...
Mia była taka szczęśliwa z radości wyskoczyła na Diego i tuliła go tak mocno...
Martina była wściekła i wyszła z pokoju...
-A i jeszcze Panie Wastarze...-Powiedziała Violetta ponieważ ona wiedziała jak ma na imię mężczyzna...-Proszę powiedzieć i załatwić kontrakt... Martina będzie od teraz nosiła imię Melania,a drugie imię zastąpione będzie pierwszym...
-Dobrze pani Castillo...-Powiedział pan Wastarz i odszedł...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak podoba się nowy post?Wiem,wiem cały czas tylko ta Mia i Mia...Ale powiem co będzie w następnym poście a raczej zdradzę kawałek:Ktoś wpadnie w pułapkę Leona...

sobota, 22 marca 2014

Rozdział V

                                                                      Ciąg dalszy niepokonanych kłótni...

-Ty wierzysz w brednie Martiny,ponieważ nagadała ci nie wiadomo jakich rzeczy...-powiedział zdenerwowany całą tą sytuacją Diego...
-Możliwe...Ale Diego nie możemy się tak kłócić przez małe dziewczynki które doprowadziły do tej sytuacjii...-Violetta nie kończąc zdania zapytała-A więc?
-Przemyślę to i odpowiem ci na pytanie...A teraz idę sprawdzić czy dziewczęta zasnęły...
                                                         *Ranek*
Wybiła na zegarze godzina 7:00 kiedy,wszyscy w domu spali i spali aż tu jednak ktoś nie spał...
Mia wstała bardzo wcześnie i poszła do sypialni gdzie spali jej ,,Przyszli rodzice''...
Mia stanęła nad łóżkiem i czekała na reakcję...
Wtedy Diego powoli podniósł się z objęć Violetty i zaczął mówić
do Mii słodkim głosem...
-A co ty tu robisz maleńka?
-Ja tatusiu wcześnie wstałam a jestem śpiąca ale nie mogę spać...
-Dobrze to w takim razie choć na dół...Aby nie obudzić Mamy i Martinki...
Na dole Diego szykował śniadanie kiedy Mia się bawiła...

Wtem Mia pobiegła do Diego i zrobiła skruszoną minę...

-Coś się stało Mia?-zapytał Diego trochę zdziwiony tą reakcją...
-Ja też chcę mieć takie sukienki jakie Violetta kupuje Martinie...
-A...dobrze skoro tak to jedziemy do sklepu...
Diego zostawił kartkę żeby Violetta się nie martwiła i wyszedł z Mią na zakupy...
-------------------------------------------------------------------------------
To będzie tyle...Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mej twarzy...

piątek, 21 marca 2014

Rozdział IV

                                                                         Decyzja

-Stój!-krzyknął Diego i pobiegł za Mią...

Violetta widząc Diego,który w ostatniej chwili łapie dziewczynkę i opada z nią na trawę jest zaskoczona...
-Violetta...A nie mówiłem...Nie jestem gotowy do roli ojca...-Diego powiedział to ze złością i płaczem...

Diego wziął Mię na ręce i odszedł do samochodu...Violetta chciała za nim pobiegnąć ale zdała sobie sprawę z tego że ma ze sobą 5-cio letnią dziewczynkę...
Gdy Viola doszła z małą do samochodu Diego się do niej nie odezwał aż do samego powrotu...
      
*W domu*  
-Diego jak mogę do ciebie mówić? -Zapytała zaciekawiona Mia
-Wystarczy że będziesz do mnie mówić Diego lub Tato...
-Tato Diego pobawimy się w...O!...Białą Czuprynę?

I Mia nie czekając na odpowiedź zaczęła skakać aż uderzyła Martinę w głowę...
-Ej...Mia czy ty zawsze taka musisz być?Zachowujesz się jak księżniczka ciągle,mi dokuczasz Ciągle!-Wykrzyczała Martinka ze złością na młodszą...i uciekła...

Diego nie mógł się pozbierać po tym co usłyszał...
Mia teraz szlochała.Martina uciekła do salonu najwidoczniej też nie mogła powstrzymać płaczu...
Viola pobiegła za Martiną a potem nie mogła znaleźć Diego i Mii...
Violetta poszła do ogrodu... i tam ich znalazła...Mia siedziałam na huśtawce koło niej siedział Diego,który śpiewał i grał dla Mii...Mia słuchała to z takim spokojem...
-Diego musimy porozmawiać-powiedziała Violetta.
                                                                           *Wieczorem*
-Violetto!-Powiedział Diego stając przy drzwiach sypialni.
Violetta pisała coś w swoim zeszycie,do pamiętnika nie wracała,ponieważ były tam rzeczy związane z Leonem i młodzieńczymi latami...
-Tak?-Zapytała Violetta nie odrywając wzroku od zeszytu...
Diego podszedł do Violetty i usiadł koło niej wtem Violetta widząc to zamknęła zeszyt mocnym trzaśnięciem...
-Odkąd zaproponowałaś tę Adopcję ciągle się kłócimy.Chciałbym,żeby było jak dawniej...
-Och,Diego ja też chciałabym żyć tak jak dawniej,ale już tego nie ma teraz mamy naszą jedyną pociechę Martinę...A i zapomniałam,jutro przychodzi ten wysoki mężczyzna chce od nas konkretną decyzję na temat dziewczynek...
-Przepraszam,że byłem dla ciebie taki nie miły...ale ja wolę Mię,dlatego że widzę w niej miłość do drugiej osoby,sympatyczność...
-Może Mia jest lepsza ale nie zastąpi Martiny... Jak o niej powiedziała słyszałeś to na własne uszy! Mia jest księżniczką czyli jest zła niegrzeczna i inne takie...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I9 jak się podobało?Wiem że ten post jest strasznie krótki ale nie mam czasu pisać dłuższego...Pozdrawiam Julka,Odwiedzasz i komentujesz?-Uśmiech na mojej twarzy...

Rozdział III

                                                                       Adopcja
-Diego!Federico!Marco!-krzyczała Violetta z niepokojem...
Violetta nie słysząc odpowiedzi ruszyła w stronę salonu...
Widziała Federico z lamką wina...Jak zwykle...
-Diego możesz na słówko?-powiedziała Violetta...
-Słuchaj Diego mam ci coś do powiedzenia...Otóż mam iść na koncert i zaśpiewać dla małych dzieci...
-Ale fajnie...O której godzinie?
-Za godzinę!Tak więc prosiłabym żebyś wyprosił swych gości z których jeden to mój kuzyn...
-Tak oczywiście...
Diego nawet nie zdążył powiedzieć ani słowa kiedy Fede powiedział że idzie się bujać z Ludmiłą a Marco bierze ze sobą na wszelki wypadek.Tak więc poszli...
-Violetta?Gotowa?-krzyknął Diego
-Jak nigdy i wyszła w pięknej biało-różowej sukience ozdabianej cekinami...
-Pięknie wyglądasz...-Powiedział i dodał:-Wyciągałem samochód z garażu...I...Poszło dobrze więc pojedziemy dziś twoim...
-Zgoda- powiedziała Violetta i wyszli z mieszkania...

                                                                             *Na koncercie...*
-Diego jak ja się stresuję...-Powiedziała Violetta i mocno objęła Diego
-Nie ma czego...Jesteś piosenkarką i takie rzeczy się zdarzają...
-No,a ty za to jesteś tancerzem-uśmiechnęła się do Diego Violetta i puściła go z objęć...-Idę...
-Trzymam kciuki...-Powiedział Diego..
                                                                       * Po zaśpiewaniu piosenki *
-Wyszłaś cudownie...Pójdę kupić ci wodę bo na pewno masz zaschnięte gardło...
-Tak,dziękuję...-Odpowiedziała Violetta z uśmiechem...
W tym momencie Violetta zobaczyła dziewczynkę  wyglądała
na smutną więc Viola nie widząc Diego podeszła do niej...
-Cześć,jestem Violetta a ty?-Zapytała Violetta
-Jestem...Martina Melania Komporse...-Wykrztusiła dziewczynka...-Ja ciebie znam jesteś tą słynną piosenkarką...
-Poczekaj tu...Diego!-Krzyknęła Violetta a Dziewczynka nawet nie spojrzała na nikogo tylko płakała...-Diego!Dziękuję,ci za wodę ale mam do ciebie inną sprawę...Słuchaj! Znasz tę dziewczynkę?
Wtem Leon wyłonił się z tak jakby czarnej mgły...
-Ja ją znam...To Martina Komporse jej rodzice zginęli w wypadku jakieś 12 dni temu...-Powiedział ze smutkiem patrząc na dziewczynkę-Ma 5 lat...
-Leon?Dziękuję ci za informację,Diego a my teraz musimy porozmawiać na osobności...
-Słucham,cię Violetta
-Diego kim byli rodzice tej dziewczynki?-Zapytała Viola ze smutkiem.
-Ojciec był rajdowcem a matka sławną modelką...
-Ale dlaczego ona tutaj jest?
-Ponieważ nikt nie chce jej zaadoptować...
                                                                      *2 dni później*
-Violetta,od tego koncertu jesteś jakaś ciągle smutna co się dzieje?
-Bo ta,dziewczynka Melanie to ona...
-Tak wiem,jak się czujesz...To bardzo smutna historia...A teraz przestaniesz się smucić?
-Nie,Diego nie,ponieważ niektóre dzieci mają rodziców,a ona...
-Violetta,do czego zmierzasz?-Powiedział Diego trochę zdziwiony zachowaniem swojej dziewczyny...
-Diego,po prostu...Lara i Leon mają dwóch synów...Waltera i Smitch'a...A...
-Violetta przejdź do rzeczy -krzyknął zdenerwowany Diego.  
-Ja chciałabym......Mieć...Dziecko!-wykrztusiła Violetta z wielkim płaczem...
-Violetta...Rozumiem...Ale czy ty tego chcesz w takim wieku?
-Mam 20 lat co to za różnica...-powiedziała Violetta szlochając.
-Ty nie chcesz mieć dziecka!Ty chcesz mieć Martinę?Cz to prawda?-Diego,zapytał trochę zdziwiony tym napięciem...
Violetta spuściła głowę i odpowiedziała...
-Tak,racja i to prawda chcę Adoptować tę dziewczynkę...Proszę cię Diego,wiem że ty nie jesteś na to gotowy ale ja jestem...
-Chmm...Choć jedziemy...-Powiedział Diego
Diego pociągnął Violettę...i ruszyli w stronę sierocińca...
                                                                 *W sierocińcu*
-Przepraszam bardzo powiedziała Violetta...My chcielibyśmy zaadoptować dziecko,a tak dokładniej to Dziewczynkę....
Wtem wysoki facet zaprowadził Parę do pokoju nr.7 w którym znajdowały się cztery dziewczynki...
W ten sposób para puściła się za ręce i poszli szukać tej jedynej która mogłaby być ich...W tym samym kierunku Diego i Violetta się zatrzymali Diego miał na rękach nie właściwą dziewczynkę,a Viola wzięła prawidłową...
-Diego,kogoś ty ze sobą przyniósł?-Zapytała Viola z wielkim zdziwieniem...

 
Dziewczynka była blondynką,miała inną
pogodną twarz ale minę miała smutną tak jak
inne dziewczęta w sierocińcu...


-Diego odnieść tę dziewczynkę bo ja się boję że tu zaraz umrze ze strachu...-Powiedziała Violetta dźwigając małą Martinę...
-To ty lepiej odnieś tę dziewczynkę bo mnie się podoba ta Violetto i nie tylko ty decydujesz...

-Jakiś konflikt?-Zapytał wysoki mężczyzna -Czy pani to Violetta Castillo?A ten młody tancerz to pani chłopak?Czy coś nie tak?
-Ja po prostu chcę zaadoptować tę dziewczynkę i chcę się dowiedzieć czegoś więcej na jej temat...-powiedział Diego nie czekając na słówka Violetty...
-Otóż tak ta dziewczynka ma na imię Mia Maja Ferrend...Ma 4 lata...Mieszkała w Anglii...Czy państwo chcą zaadoptować dwie dziewczynki proszę bardzo zapraszam zaraz rozwiążemy ten konflikt...
-Dzień dobry jestem szefową tego sierocińca w czym mogę pomóc?
-Ta parka gwiazd nie może się dogadać...Violetta chciałaby zabrać Martinę a Diego Mię...
-Skoro nastał taki konflikt możecie wziąć dwie dziewczynki do domu,a za dwa tygodnie sprawdzimy co u was się dzieje... Jeżeli chcecie się podjąć takiej opiece to proszę...tu jest papierek wystarczy że go wypełnicie....Wtem Violetta wzięła Długopis i wypełniła papier...
                                                                   *Po wyjściu z sierocińca*
-Diego odkąd rozpoczął się ten konflikt?-Powiedziała Viola ze smutkiem....
-Odkąd wymyśliłaś sobie DZIECKO!-krzyknął Diego i Mia wyrwała się z jego ręki prosto na jezdnię...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dalszy ciąg opowieści nastąpi...Komentujesz?-Uśmiecham się :DDD

środa, 19 marca 2014

Rozdział II

                                                                  Przygotowania

                                                                     *W nowym mieszkaniu*

-Jejku Diego jak tutaj jest ślicznie...Powiedz mi nie miałeś czasem problemu z Pusią?Bo zawsze jak masz z tym kotem problem to zawsze masz tą minę...
-Tak racja miałem...Pusia zrobiła się teraz jakaś okropna Ale...Mam dla ciebie niespodziankę...
-Naprawdę?Mam zamknąć oczy?-Powiedziała Violetta
Tak!-Odpowiedział Diego...

Diego poprowadził Violettę do pokoju który nosił barwy niebieskie...Najprawdopodobniej była to Sypialnia...
-Teraz otwórz oczy!-Wykrzyknął Diego...
Violetta powoli opuściła dłonie z oczu....
-Ja nie mogę!Czy to jest szczeniak?Jaki on jest piękny...

To była prawda szczeniaczek był strasznie słodki...
-Wiesz Diego,mam jedno pytanie na temat tego pieska...
-Tak?Pytaj...
-Tylko zgodnie z prawdą...Ile za niego zapłaciłeś?
-Eee...To jest tajemnica ale około 7 tys. złotych...
-7 tysięcy złotych?!Dobrze tylko następnym razem mnie upomnij zanim kupisz drogą rzecz...-A ja pójdę się z nim przejść...
-Nie,chciałbym ale przychodzi Fede no i Marco i wiesz...
-Tak,wiem taka chłopska ballada...Dobrze idę Paa...Wrócę przed 19.00 Paaa....

*15 minut później...*

-Hej stary...-Wykrzyknął Federico...-No aleś Violce chatę kupił...
-Diego nie przejmuj się nim...Z Ludmiłą się całował i mu odbiło...
-Z Ludmiłą? O JA ale...Fede szaleje!!!!!-Powiedział z lekkim wykrzyknikiem Diego...

*2 godziny później*
-Wróciłam!-Powiedziała Violetta...
W domu było tylko słychać ,,Teletubisie'' i głosy Federico...Od razu było wiadomo co jest grane...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czekajcie na nowiutki post co odkryła w Salonie...Będzie ciekawie....
Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mojej twarzy...

sobota, 15 marca 2014

Rozdział I

                                                                          Zaproszenie...

-Fran tutaj jesteś...Wszędzie cię szukałam...-powiedziała Violetta.
-Ja też cię szukałam...Gdzie ty byłaś!...Ale do rzeczy Marco....kupił mi...

I Francesca wyjęła z małego pudełeczka bransoletkę z napisem ,,Kocham cię''...

-Ale piękna...Ale nie uwierzysz co zrobił mój Diego...Kupił mieszkanie!I dlatego chciałabym cię zaprosić na Imprezę,którą urządzam w ten piątek...
-Wow to się chłopak postarał...

                                                                    *W domu Diego*
-Ach gdzie jest ,moja walizka mamo?-Zapytał Diego trochę zdenerwowany...
-U góry skarbie...

W tym momencie gdy Diego szedł na górę Pusia nie dała mu przejść...

-Puszka przesuń się!-Powiedział zezłoszczony Diego...                               


Ale kot nawet nie milkł...

-Pusia...Choć na sardynki....-Powiedziała mama Diego patrząc na syna który złości się na kota...-Oj Diego...Ty z takim kotem się dręczysz a co będzie z...Dzieckiem!
-E...Mamo daj spokój...-Powiedział Diego ze zgrzytającymi zębami...

                                                                *W Domu Violetty*
 -Och ty mój cukiereczku...Co to będzie jak się wyprowadzisz od Olgity od tego domcia...-Mówiła Olga z płaczem...
-Olga też będę tęsknić...Ale...Ja mam już 20 lat i mieszkanie z wami...Nie jest takie fajne...-powiedziała Violetta

Drrrrńńńńńńńń....................

-Dzwonek!-powiedziała Violetta i otworzyła drzwi...-Diego!

To był Diego...Stał w drzwiach.W jednej ręce miał walizkę a w drugiej bukiet kwiatów...Violetta domyśliła się zanim on powiedział...Pożegnała się i wyruszyła razem z nim...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że takie krótkie...Postaram się robić dłuższe... Do następnego rozdziału...Paaaa;******