poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział XXII

                                                              Rok później 

Hej kochani,następne rozdziały będę pisała rok później...To znaczy że wszystko będzie się działo tak jakby od nowa...A tutaj co będzie się działo w następnych rozdziałach...
*************************************
Violetta wyjdzie za mąż za Diega...
Leon będzie zazdrosny i za wszelką cenę
będzie chciał być z Violettą.Piąte
urodziny Mii będą wspaniałe
do czasu kiedy przez drzwi wejdzie
Ludmiła,i zaproponuje jej niesamowitą
wycieczkę...Mia będzie chciała zostać
u Ludmiły 1 noc,lecz Violetta
sprzeciwi się temu,przez co
Mia odwróci się od matki...
Będzie jednak największy kłopot...
Ten kłopot będzie nie rozwiązany...
Violetta zacznie mdleć a nie będzie
chciała jechać do lekarza... Lekarz w
ostatniej chwili uratuje ją przed śmiercią...
Mia wybaczy matce,ale przysunie
się bardzo do super gwiazdy...
***************************************
I jak będzie się wam podobał nowiutki rozdział w życiu Violetty?
Oglądaj naszego bloga a dowiesz się:,,Co knuje super nova'' lub
,,Co dzieje się z Violettą''.



poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział XXI

Zaproszenie i Sesja
Po pięknym przytuleniu Violetta powiedziała:
-Diego,którego Maja odbędzie się nasz ślub?-Zapytała Violetta
-6 Maja...Byłby wcześniej gdybyś wysłała wcześniej zaproszenia...-Powiedział Diego zły...
-Och,No wiem...Ale nie wiem czy zaprosić Tatę...-Violetta powiedziała słowo ,,Tatę'' jak małe dziecko...
Po tych słowach Diego usiadł razem z Violettą na łóżku...
-Chmm...Może ci sprawić dużo kłopotów ale w końcu to twój Ojciec...
-Tak wiem,zaproszę go...Ale się pewnie wścieknie...
Violetta razem z Diego zeszła na dół...Nie chciało jej się siedzieć na górze...Violetta postanowiła wysłać zaproszenie...

*W domu Germana*
-German,nie chcę cię zdenerwować ani coś takiego ale przyszło zaproszenie-Powiedział Ramallo zachwycony...
-Pokaż je...-Powiedział German czytając linijkę po linijce... 

Zapraszamy rodzinę Castillo na Ślub który,odbędzie się pod Kościołem L.P.Samochody będzie można zostawić obok Hotelu,ponieważ na przeciwko Hotelu znajduje się Hotel nr.2 gdzie wszystko się odbędzie...Hotel ten ma nazwę ,,Ptaszek jak łza''Prezent mile widziany...
                           Violetta i Diego ♥
                                                                          
-Nie wierzę!Moja mała dziewczynka bierze ślub...-Powiedziała Olga łapiąc za chusteczkę...
-German chyba nie pójdziesz teraz do niej i nie zrobisz jej kazania?-Zapytał Ramallo...
-Nie,Ramallo nie zrobię...

                                                            *W domu Violetty i Diega*
-Violetta,zbieraj się...Za 15 minut masz być już na sesjii...-Krzyczał Diego z przedpokoju...
-No,idę idę...Ale ty do środka idziesz ze mną...-Powiedziała Violetta szczerząc zęby...
-Ech,no dobra...Powiedział Diego i wziął swoją dziewczynę za rękę...
                                                                *Na sesji*
                                      
-No cześć Violetta...Dobrze że jesteś...Super no to tak...Jak miło że manekina ze sobą przyniosłaś...Dobra...Stawaj na tym tle...Leoś!Krateczka!Chodź no tu do mnie...Pstryknę zdjęcie boś ty manekin krateczka...Masz tutaj laleczkę-Po słowie ,,Laleczka'' szef wskazał na Violettę...

Violetta gdy ujrzała Leona zrobiła się blada...
No okej Leonek...Stawaj tak a ty tak...-Po tych słowach Szef wytwórni układał ich jak należy...

Pstryk!

















Violetta na tym zdjęciu musiała dać przymusowy uśmiech...Szef wytwórni czyli Nicolas zauważył że Violetta z tym chłopakiem czuje się tak jakoś niemrawo...Leona zastąpił jak zawsze urodą tryskający Diego...
Pstryk! Kolejne zdjęcie zostało zrobione...

To zdjęcie wyszło takie jakie Nicolas chciał mieć...











-Pięknie,ślicznie...Krateczka...Pomożesz razem z Diegiem poprawić się przed jednym zdjęciem...Pomożecie laleczce...Czy tam Violetcie...I bingo! Robimy zdjątka...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak się podobał rozdział?
Czytasz in komentujesz?-Uśmiech na mej twarzy...

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział XX

Sen

Violetta oderwała się od pocałunku...
-Zgadłeś-Violetta zaśmiała się mówiąc te słowa
-Tak,jak zwykle...Violetta musimy się położyć spać ponieważ jutro masz sesję....-Powiedział Diego...
-Znowu?-Violetta zrobiła zdziwioną minę a przy tym smutną...
-Niestety...
Po tych słowach Diego położył się na poduszkę i patrzył na Violettę,ona nad czymś długo myślała a potem położyła się koło niego...

*Sen Violetty*
*********************************************
Violetta była już na pokazie na którym,występował                                    
Diego...To był Rajd...Dziewczyna nie lubiła tego sportu
ale skoro Diego się zdecydował to musi podjąć
decyzję...Violetta patrzyła na samochody...W końcu...
Czerwone Ferrari to takim samochodem Diego jechał...
Jego zadaniem było jechać z prędkością 200km/h...Dziewczyna
patrzyła jak robi okręty i różne takie...Nagle samochód zderzył
się...Violetta pobiegła natychmiast na miejsce w
którym samochód się rozbił...Rozbił się on o wielkiego słupa...
Natychmiast wezwano karetkę...Violetta przez ten czas mocno
płakała...
*********************************************
Violetta zaczęła płakać przez sen...
Diego słysząc płacz zareagował natychmiast...
-Violetta...Violetta...Obudź się...Violetta-Diego krzyczał szturchając ją za każdym razem...
W końcu Violetta otwarła oczy...Patrzyła nimi na Diega...Gdy już się oprzytomniła rzuciła się na niego z całych swoich sił...  Diego objął ją mocno aby nie płakała...
-Violetta powiesz mi o czym śniłaś...-Diego zapytał...
Violetta powoli podniosła głowę...Diego otarł jej łzy...
-Występowałeś w jakimś rajdzie...Musiałeś pokonać jakieś niezliczone kilometry...Nagle doszło do wypadku samochód rozbił się o słup a ty już nie żyłeś...-Violetta przy tych słowach jeszcze bardziej się rozpłakała...
- Violetto,Myślisz że miałbym ryzykować swoje życie w jakimś rajdzie?-Zapytał Diego
-Nie wiem...Ale kto wie...-Powiedziała Violetta mniej szlochając...
-Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił...-Diego po tych słowach wstał z łóżka i odsłonił roletę...-A dla twojej informacji jest już ranek...
-Już?-Violetta zrobiła zdziwioną minę...
-Tak już...Mamy spokój dziewczyny u Angie...
-Diego o której miała być ta sesja?-Zapytała Violetta wstając z łóżka i rozciągając się...
-Diego podszedł do Violetty i objął ją w pasie...
-O 10.00...
Diego stał bardzo blisko Violetty,a Violetta bardzo blisko Diega...W końcu Violetta chwyciła rękę Diega...I powiedziała:
-Diego...Ten pierścionek jest przepiękny...Nie musiałeś mi go kupować...
-Nie,no pewnie...To nie pierścionek błyska przede mną tylko piękna dziewczyna...
Po tych słowach Violetta wzruszyła się i przytuliła do siebie swojego przyszłego męża...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podobał rozdział?
Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mojej twarzy *-*

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział XIX

                                                                     Niespodziewany Ślub

-Maxi mówisz tak tylko żeby mnie pocieszyć i żebym z tobą poszedł na dziewczyny...-Przy tych słowach Diego zaśmiał się...
-E...Co nie prawda co za bzdury...-Powiedziała Maxi zmyślając...-Ale do rzeczy...Wiem co zrobisz...
                                                                       *W domu Violetty*
Violetta była wstrząśnięta całą tą sytuacją...Postanowiła oglądnąć film...Byłą sama w domu...Martwiła się o jedno...Czy Diego jej wybaczy?A jeżeli nie jak zareagują na to dziewczęta?
Dziewczyna włączyła film...Po 30 minutach usłyszała dzwonek...Nie miała ochoty otwierać drzwi... Ten kto stał przed drzwiami pukał i dzwonił...Pukał i dzwonił...W końcu Violetta nie wytrzymała...Wstała z kanapy,zatrzymała film,i z lekką wściekłością poszła otworzyć drzwi...Gdy tylko je otworzyła zobaczyła stojącego w nich Diega...Diego rzucił na podłogę zaraz przed nią swoją torbę,razem z doczepioną do niej gitarą...
-Nie wytrzymam bez ciebie!-Powiedział Diego a ona natychmiast się rozpłakała i rzuciła mu się w ramiona... On lekko podniósł głowę i ucałował ją namiętnie w policzek...Ona także podniosła głowę i odwzajemniła  pocałunek Diega  na jego ustach...
-Czyli wierzysz?-Spytała Violetta po pocałunku...
-Maxi,wytłumaczył mi coś...-Powiedział Diego i uśmiechnął się do niej...
-Acha,Maxi?Ty wierzysz Maxiem'u który ma Camilę a chodzi na imprezy z dziewczynami?
-Tak,Wierzę mu...-Powiedział Diego biorąc swoją torbę na górę...Violetta miała już go zatrzymać...Myślała że to sen że to duch...Wyłączyła film...Siadła na kanapie wiedząc że zaraz się wybudzi z pięknego snu...Aż tu nagle nie...Diego zeszedł ze schodów...Czyli to nie był sen!Diego wrócił i to nie był sen!Diego trzymał w ręku tablet...Podszedł do Violetty,Usiadł koło niej i dał jej tablet do rąk...
Ona czytała linijkę po linijce...

Mam do zaoferowania piękną               


salę weselną...Wystarczy 
małe przygotowanie... Do 
dyspozycji jest także 
piękny ogród...W nim jest
dużo atrakcji...Cena jest 
wysoka ale wyposażenie
w stanie najlepszym...
Sala weselna ma wiele funkcji.
Cena: 35.000 [zł]
Chwilowo zarezerwowane!

-Diego... Ale nie wiem po co mi to pokazujesz...To jest zarezerwowane...Ale jeżeli chcesz zrobić niespodziankę Fran,to musisz poczekać...To jest zarezerwowane...
Diego popatrzył na Violettę nic nie rozumiała...W końcu wyjął z kieszeni piękne złote klucze...I zatrzepotał nimi przed nosem Violetty...Violetta popatrzyła na piękne złote kluczyki...A potem odwracając głowę do Diega powiedziała...
-Diego czy ty...-Nie dokończyła Violetta...
-A i owszem...-Powiedział Diego przerywając jej...
Następnie Diego popatrzył na Violettę i wyjmując coś z kieszeni uklęk przy niej i wypowiedział Słowa:
-Violetto,czy wyjdziesz za mnie?
Pierścionek który Diego trzymał w ręce był przepiękny...  

Pierścionek był w kolorze srebrnym...Miał z przodu piękne kółeczko wysadzone brylantami...
Diego obawiał się jednego jeżeli Violetta odmówi wszystko przed jego oczami się zapadnie...
Violetta nie mogła mówić...Była ogromnie zszokowana...

-Diego ja...-Violetta nie dala rady powiedzieć ,,tak'' nie mogła...
-Powiedz ,,tak''...Chyba że tego nie chcesz...-Powiedział Diego patrząc jej w oczy...
-Tak,Tak Diego tak!-Violetta wykrzyczała słowo ,,Tak'' na cały swój głos przy czym, rzuciła się na klęczącego przed nią Diega... Diego zaśmiał się i wstał trzymając na rękach Violettę jak małe dziecko...
-Ej,Diego ja jestem, za ciężka...-Powiedziała Violetta śmiejąc się do niego...
-E tam...Dla mnie lekka jak piórko...-Powiedział Diego i spuścił Violettę na ziemię...
Potem, on wyjął pierścionek z pudełeczka i wsadził go na palec Violetty...Ona widząc to odwzajemniła się pocałunkiem...
                                                                    *Wieczorem*
-Diego,takie jedno pytanie na temat ślubu...
-Słucham ciebie...Księżniczko...-Powiedział Diego wskakując jej na łóżko...
-Ej bo łóżko złamiesz i ślubu nie będzie...-Powiedziała Violetta śmiejąc się...
On słysząc to lekko rzucił na nią małą poduszkę...
Ona zrobiła wściekłą minę i rzuciła się na Diega...
Po lekkim pobiciu Diega Violetta wstała...Miała ochotę na niego skoczyć ale on złapał jej nogę i przewrócił ją...Violetta spadła na Diega i zaczęła się śmiać a on razem z nią...
Te chwile spędzone z Diegiem wydawały jej się takie wspaniałe...
Violetta uklękła przed Diegiem...Wpatrywała się w niego prosto w jego oczy...On się uśmiechnął i zapytał...
-Violetta,Czego ty szukasz tam w moich oczach.?-Zapytał Violettę Diego uśmiechając się przy tym...
-Chm...Nie wiem...Może słodkie ciasteczko które zaraz mi da buziaka?
Diego wiedział że ona nie szuka nic w jego oczach tylko chce wymusić prośbę...Tym razem miał to być buziak...
-A gdzie?-Diego zapytał a Violetta wyrównała oczy do kreski...
-Zgadnij...
To dla Diega było bardzo proste...Oczywiste że chciała go w usta...
Diego lekko przybliżył się do Violetty po czym delikatnie cmoknął ją w usta...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy Ślub Diletty! Jej ! :*
Komentujesz i odwiedzasz mego bloga?-Uśmiech na twarzy mojej i Diletty...

środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział XVIII

                                                                      Kłamstwo

Violetta nacisnęła myszką przycisk ,,Odbierz''...
-Hej,Księżniczko-Zaczął Diego...
-Cześć...-Violetta uśmiechnęła się do kamerki i zaraz dodała:
- Mam ci tyle do opowiedzenia...Nie sądzisz Diego ,że dziewczynki za długo będą u naszej kochanej Angie?
-Myślę,że nie...Angie jest zadowolona dzwoniła do mnie wczoraj i powiedziała że dziewczęta chcą zostać u niej jeszcze tydzień...
-Do mnie też dzwoniła i powiedziała to samo a ja oczywiście się zgodziłam...-Po tych słowach Violetta spuściła wzrok i głowę...
-Violetta,wyczuwam tutaj małe kłamstewko...Czy tobie chodzi tylko o Angie?-Diego coś podejrzewał...
Violetta nie odezwała się...
-Violetta...-Teraz Diego mówił jej po pełnym imieniu...I przy każdej literce popodnosił swój przepiękny głos...
-Oj,No...Wczoraj odbyła si impreza.Poszłam tam z Fran,ale wyszłam po 23.00...I Camila nie odbierała więc zadzwoniłam po Leona...Nie mogłam sama jechać po Fran jak zwykle zaproponowała mi małego drinka...A też przyjechałam z Fran...
-Violetta,myślisz że będę się gniewał za to że Leon odwiózł cię do domu?-Zapytał Diego spokojnie...
-Nie dajesz mi skończyć Diego...Gdy obudziłam się rano ja leżałam w niego wtulona ...Ale jedynym plusem było to że byłam w ubraniu....Więc nic tam nie zaszło...
-Czyli,on leżał obok ciebie?-W mowie podkreślił słowo ,,obok''
-Diego,ja myślałam że to ty...Dlatego się w niego wtuliłam...Dopiero rano gdy poczułam obce ciało przekonałam się że to nie ty...
-Violetto,muszę to dobrze przemyśleć...
-Ale Diego...
Violetta...-Po tych słowach Diego rozłączył się...

Violetta nie wiedziała co począć...
                                                                              *W Brazylii*
Hej,Diego ja dopiero wróciłem a ty taki przybity?-Zapytał go Maxi,siadając na przeciw niego...
-Rozmawiałem z Violettą... Powiedziała mi o czymś z czego nie mogę się pozbierać...
-Opowiadaj...-Powiedział Maxi i uśmiechnął się do kumpla...
-A więc tak...Violetta wczoraj była na imprezie...I Camilla nie odbierała telefonu więc zadzwoniła po Leona...Leon odwiózł ją do domu ale gdy rano się obudziła zobaczyła go u siebie w łóżku...-Powiedział Diego a po tych słowach Maxi zrobił minę zdziwionego...
-Myślisz że oni...-Powiedział Maxi...
-Nie...-Przerwał mu Diego...-Violetta powiedziała mi że spała w ubraniu z imprezy,ponieważ w nim się obudziła...Nie wiem czy jej wierzyć...
-Posłuchaj Diego...Znam dobrze Violettę i myślę że ona nigdy by cię nie okłamała...A znając Leona wiem jaki się teraz zrobił...Więc myślę że powinieneś uwierzyć Violetcie...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki krótki post :( Będzie jutro dłuższy...Mamy już ponad 200 wyświetleń...Dziękuję....

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział XVII

                                                                         Wyjazd i Impreza

Sesja wyszła wspaniale...Jak zawsze.
                                                                                   *W domu*
Diego siedział nad jakimiś papierkami i takimi rożnymi...W końcu zadzwonił do niego telefon...
-Dzień dobry Diego,tutaj z tej strony Ponce...
Chciałbym cię o czymś powiadomić...Musisz
nagrać swoją nową choreografię w Brazylii
Chciałbym abyś już jutro był u nas...
Ponce :)
Diego był zszokowany...Jak miał powiedzieć o tym Violetcie?
W końcu się odważył...
-Violetto,dzwonił Ponce...I chciał abym nagrał swoją nową choreografię...
-Ale,super dlaczego masz taką minę?-Zapytał Violetta
-Ponieważ,ja muszę to nagrać w Brazylii...
Na twarzy Violetty zrobiła się blada szarość...Mało co nie wybuchła wielkim płaczem...
-Pojadę tam pewnie z Maxi'm...To będzie trwało pewnie z jeden tydzień no ale nie płacz proszę...-Diego zbliżył się do Violetty powoli i objął ją...Po czym na twarz Violetty spłynęła łezka...
                                                                                  *Wieczorem*
Diego wyjechał...Angie,dała propozycję Violetcie aby to ona zajęła się dziewczynkami...Violetta była sama w domu... Te godziny bez Diega zdawały się coraz dłuższe...Nagle do domu weszła Francesca witając ją pogodnym uśmiechem i słowem ,,Ciao''
-Fran jak dobrze że przyszłaś...Co cię tutaj sprowadza?
-Chciałabym cię zaprosić na imprezę która odbędzie się jutro o 19.00
-Chętnie przyjdę...
                                                                                         *Następnego dnia*
Violetta szykowała się na imprezę...Cieszyła się że nie będzie sama w domu...
Impreza byłą naprawdę ciekawa wszędzie lampki i światełka...
Wkońcu Violetta postanowiła pójść z imprezy...Była godzina 23.40...
Violetta opiła się więc zadzwoniła po Camilę która nie poszła na imprezę...
Niestety Cami nie odbierała...Violetta była już bardzo zmęczona i nie chciała czekać na Francescę...
Wtem przyszła jej do głowy myśl:,,Leon''
Nie chciała do niego dzwonić ale musiała...
Leon odebrał...Przyjechał po nią po 10 minutach Violetta weszła do samochodu...
Leon zaczął mówić:
-Fajnie że po mnie zadzwoniłaś...Wiesz nie poszedłem na imprezę bo...
Wtem Leon popatrzył na Violę...Oczy miała zamknięte...
-Nie będzie przecież spała w moim samochodzie-Mruknął Leon
Leon zdecydował się zanieść Violettę do domu...Drzwi mieszkania były uchylone więc Leon otwarł je nogą... Rozglądał się po pokojach...Poszedł na górę...Na górze ujrzał pokoik w którym było wielkie łóżko sypialniane...
Leon był bardzo zdziwiony i przyglądał się pokojowi bardzo długo aż zaczęły go boleć ręce od Trzymania dziewczyny...Tą dziewczyną była oczywiście Violetta...

Leon położył Lekko Violettę na łóżku i okrył ją białą kołdrą...Przyglądał się jej bardzo długo...Wyglądała tak słodko...Wiedział że nie powinien tego robić ale Viola spała a Diego nie było w domu...W końcu pocałował ją lekko w usta...Ona lekko uśmiechnęła się i po śpiącemu wypowiedziała słowa:,,Diego''. Leon zrozumiał że nie ma u niej wielkich szans...
                                                                                   *Rano*
Violetta spała spokojnie...Na dole na zegarze wybiła godzina 8.00
Violetta powoli zaczęła się wybudzać ze wspaniałego snu...Nagle Violetta poczuła coś obcego,jakieś ciało które nie było jej znane...Violetta otworzyła szerzej oczy i tam zobaczyła ,,Leona''.
Momentalnie zepchnęła go na ziemię...
-Ej,-Krzyknął Leon
-Co ty tu robisz?!W moim łóżku!-Violetta zaczęła się na niego wydzierać...Jedyną dobrą rzeczą dla niej było to że była w ubraniu z imprezy...
-Dobra,to nie był dobry pomysł żeby się koło ciebie położyć ale ty się we mnie wtuliłaś!-Powiedział Leon wstając z podłogi
-Bo,myślałam że to Diego...-Violetta wypowiedziała te słowa wrzeszcząc...-Jeżeli jest ktoś koło mnie w łóżku to logiczne że to jest on!Dziękuję że mnie wczoraj odwiozłeś a teraz wyjdź z stąd!-Przez cały czas Violetta podnosiła głos...
-Violu,ja naprawdę przepraszam...-Zaczął...
-Leon!Wyjdź-Violetta wrzeszczała na niego z całych swoich sił...
W końcu Leon sobie poszedł...
Violetta usiadła na łóżku i rozmyślała...Miała mętlik w głowie...
-Powiedzieć Diego?Czy siedzieć cicho?Gdyby Diego zrobił to samo powiedział by mi?Powiedzieć czy nie?Powiedzieć?Powiedzieć?-Violetta rozmyślała..Nie wiedziała co ma począć...W końcu napisała do swojego ukochanego...

Kochanie tak mi bez ciebie pusto w domu... :(
Dziewczynki u Angie  a ja sama :(
Już tylko 3 dni do twojego przyjazdu...
Będziesz dzisiaj na Video czacie? 
Mam ci tyle do opowiedzenia...
                                Violetta *-*

Diego natychmiast odpowiedział na sms'a od Violetty...

Ja za tobą  tak bardzo tęsknię...Chcę cię
znów zobaczyć *.*
Właśnie z Maxim wróciłem z 1 choreografii
Nie wiesz nawet jaki Maxi się zrobił 
leniwy...Pozdrów wszystkich i ucałuj
ode mnie dziewczynki...Do zobaczenia 
Wieczorem...
                                         Twój Diego :) 

                                                                         *Wieczorem* 
Violetta siadła przy swoim laptopie...  




 
Nagle zobaczyła że ktoś dzwoni...To był Diego...
Uśmiechnęła się i po prawiła swoje włosy...






 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ciekawe co się będzie dalej się działo...Leonek w łóżku *-*
Spadł na podłogę *-* Wtulona Violcia *-* Ale emocję...
Komentujesz i odwiedzasz mą stronkę?-Uśmiech na mojej twarzy *-*

Rozdział XVI


Sesja zdjęciowa 2

-A,Zdziwiona?-Zapytał Diego Violetty.
Violetta lekko podniosła się z łóżka i usiadła...Siedząc na łóżku wpatrywała się w Diega....
-Ponieważ mam dla ciebie dwie dobre wiadomości...Jedna jest trochę gorsza ale przeżyjesz...
Violetta uważnie wpatrywała się w Diego....Nic nie mówiąc słuchała go uważnie...
-A,więc ta najlepsza...Zgadzam się na ostatnie...A ta gorsza...Idziemy dzisiaj wszyscy na sesję twojego magazynu i wydawnictwa itd.
-Och,Diego to są wspaniałe wiadomości nie widzę w nich nic złego...-Powiedziała Violetta śmiejąc się...
-No tak,ie dajesz mi dojść do słowa...Będzie tam także twój Leonek...-Powiedział Diego,a Violetta przestała się śmiać tylko stanęła jak słup soli...
-Dlaczego Mój?-Violetta zapytała Diega...
-Nie wiem,bo jest on twoim wrogiem?
Violetta zaśmiała się cicho i zeszła z łóżka...Diego poszedł za nią...
                                                                      *Przed Budynkiem*
Violetta,Diego dziewczęta i Castel dojechali do wybranego celu...

W tym budynku pracowały,gwiazdy takie jak Violetta...Violetta nie pracowała lecz dostawała pieniądze tak jak reszta gwiazd...Musiała jednak znaleźć czas na wywiady i zdjęcia...Violetta nie często tam jeździła...Nie wzywano jej ciągle...



Gdy byli już w środku Mężczyzna który wydawał Violettę podszedł do niej...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

CDN.
Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mojej twarzy... *-*



















poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział XV


Prośby
Na szczęście Violetta nie zauważyła nic niepokojącego...Gdy weszła do pokoju dziewczynek one sobie tańczyły...

                                                             *Parę godzin później*

-Drrrrrrrrrńńńńńńńńńn!
Violetta poszła natychmiast otworzyć drzwi...Ujrzała za drzwiami Francescę z dzieckiem na rękach...
-Fran,wszystko w porządku?-Zapytała Violetta ze zdziwieniem...
-Tak,tak tylko mam do ciebie prośbę...Moja kuzynka musiała wyjechać na dwa dni do Włoch i opiekuję się jej córką...Ale ja muszę gdzieś wyjść i mam do ciebie prośbę:Mogłabyś zaopiekować się Alicją?
-Ależ Oczywiście...Ile godzin?-Zapytała Violetta
-Może niecałe dwie...Więc mogę na ciebie liczyć?-Zapytała zdyszana Fran
-Taak...-Odpowiedziała Violetta robiąc wielki uśmiech...

-Kochanie wróciłem!-Wykrzyczał Diego wracając do domu...
Szedł w stronę schodów kiedy nagle zauważył w salonie Violettę z małą dziewczynką na rękach...
-Violetta,coś ty znowu wymyśliła?-Zapytał Diego patrząc na Violettę...
-Nic,Francesca poprosiła mnie abym zaopiekowała się małą bo ona ma ważną sprawę...-Powiedziała Violetta patrząc na Diega...
-Chwała Bogu...-Powiedział Diego...
-A i Diego mam prośbę...-Powiedziała Violetta błagalnie...
-Słucham-Diego wiedział że ona znów poprosi go o rzecz niemożliwą lub niewykonalną...
-No,popatrz jaka ta Alicja jest słodka...Ja też chcę mieć taką małą Alicję...Proszę!-Violetta powiedziała to błagalnym głosem...
-Violetta,Nie...Ciągle wykonuję twoje niemożliwe prośby...Tej akurat nie spełnię...-Powiedział Diego..
-Ale Diego,tą prośbę możesz spełnić...Proszę!-Jeszcze bardziej błagalnym tonem powiedziała to Violetta...
-Nie...-Powiedział Diego i wyszedł z salonu szukać dziewczynek...
                                                                              *Wieczorem*
-Diego, Dlaczego nie spełnisz mej prośby?-Zapytała Violetta Diega kiedy oboje byli w sypialni...
-Bo trójka dzieciaków w domu to za dużo...-Powiedział Diego zamyślając się w książce...
-Oj,Diego ale ja mogę się zaopiekować się nawet dziesiątka...Tylko proszę ten ostatni dzieciak...Proszę...-Powiedziała Violetta zamykając mu książkę...
-Violetta...Nie będę adoptować żadnej kolejnej dziewczynki- Powiedział Diego
-Ale ja nie chcę adoptować...-Powiedziała Violetta z uśmiechem...
Diego zrobił minę jak słup...Violetta widząc jego spojrzenie dotknęła jego czoła...
-Dobrze się czujesz Diego?-Zapytała Violetta krzywiąc się...
-Tak doskonale...
Rozmowa ta trwała jeszcze 15 minut...Potem położyli się spać...
                                                                             *Ranek*
-Violetta,Pobudka...-Diego powoli trącając Violettę próbował ją obudzić...
Violetta lekko przewróciła się z boku...I przetarła oczy...Zobaczyła uśmiechniętego Diega...
-A ty coś taki uśmiechnięty?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mojej twarzy...

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział XIV

Głosy

Mia wróciła do domu po 3 godzinach...
-Wróciłam!!-Powiedziała to Mia śmiejąc się...
Za Mią w drzwiach stała Ludmiła...
-No cekinku choć tutaj -Ludmiła powiedziała to tak jakby była jedną z bliższych osób Mii...
Ludmiła po tych słowach podniosła Mię...Ta z kolei zaśmiała się i powiedziała:
-Ludmiła to była najlepsza rzecz na świecie...
Violetta,Diego i Mela wpatrywali się w to widowisko a szczególnie w dwie blondynki które miały na sobie sporo cekinów...
Parę minut później to widowisko się skończyło...Violetta poszła na górę a dziewczynki poszły się bawić...Diego widząc że Violetta długo siedzi na górze poszedł za nią...Drzwi były zamknięte...Diego powoli nacisnął klamkę i wszedł do środka...Zastał Violettę siedzącą i płaczącą...Siedziała na łóżku i płakała.Diego podszedł do niej i usiadł na łóżku...Violetta zobaczyła go i objęła go bardzo mocno...
-Violetta wszystko dobrze?-Zapytał Diego odsunąwszy od siebie Violettę
-Tak,Nie,Po prostu mam zły humor...-Powiedziała Violetta powstrzymując szlochanie...
-A ja wiem jak ci go poprawić...
Diego pociągnął za sobą Violę,poprowadził ją do ogrodu...Usiedli na ulubionym pniu Melanie...
Diego wziął gitarę i zaczął jej śpiewać...                                                 
Y es que yo soy así
Mi vida es alocada
Siento que voy a mil
Contigo todo cambia
 Y es que yo soy así
Con solo una mirada
Vas a quedar de mi
Por siempre enamorada

-Pięknie Diego, ty zawsze mnie pocieszysz...-Powiedziała Violetta szczęśliwie...
Diego zaraz potem usłyszał dziwne głosy razem z Violettą weszli do domu...Głosy dobiegały z  góry...Para weszła do pokoju dziewczyn co tam zobaczyli?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co tam zobaczyli?
Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mojej twarzy...

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział XIII


Dziewczęta w swoim żywiole

-Violetta stój!-Krzyknął Diego biegnąc za nią...
Violetta odwróciła się i powiedziała:
-Tak?Idę do domu i nie mam ochoty się zatrzymywać...-Powiedziała Violetta ze złością...
-Pójdziemy do domu dobrze...Ale najpierw mi wytłumaczysz dlaczego tak zareagowałaś...
Nastała Cisza...
-Ponieważ,chcę chronić Jedną i Drugą...Ale Mia jest za...Zła!-Violetta tupnęła nogą jak małe dziecko...
-Posłuchaj,Violetta musisz mi obiecać że nigdy ale to nigdy nie będziesz ani nie zrobisz nic podobnego!Obiecujesz?Na naszą miłość!-Diego powiedział to dość błagalnie...
-Na...Naszą...Miłość...-Violetta lekko i ze strachem wypowiedziała te słowa i przytuliła Diego...-Ale...Teraz jest naprawdę późno więc idziemy po dziewczęta i wracamy...
-Teraz ci muszę przyznać rację...
                                                                 *Następnego Dnia*
  -Mia co tam robisz?-Zapytała Violetta spoglądając na dziewczynkę...


Mia zrobiła dziwną minę... Popatrzyła na Violettę takim wzrokiem jakby nie dała jej do wybaczenia to co zrobiła wczoraj...Co prawda Violetta nic nie zrobiła tylko postawiła na nią złe oczy których nie robi cały czas Mia długo wpatrywała się jeszcze w Violettę ale potem odwróciła wzrok i bezgłośnie wyszła z kuchni...

Mia po wyjściu z kuchni poszła do salonu...Zaczęła się bawić. Violetta nie szła za nią...Ale zaraz potem usłyszała dzwonek głos Mii...
-Mamo,Dzwonek!!
Violetta podeszła do drzwi...Zobaczyła tam w swoim rodzaju Ludmiłę...
-Cześć,Hej nie mam czasu jest może Mia?-Zapytała Ludmiła wchodząc do mieszkania...
-Tak jest ale Ludmiła!...-Violetta nie dokończyła...
-Ludmi!Przyjechałaś!No wiesz jakie nudy były bez ciebie?-Powiedziała Mia szczęśliwie...Zaraz potem uśmiechnęła się do niej słodko...

Ludmiła przechyliła głowę jeszcze bardziej i powiedziała:
-Chcesz być gwiazdą tak jak ja?Przejedziesz się ze mną limuzyną i pojedziemy do makijażystki chcesz?-Propozycja Ludmiły brzmiała zachęcająco zwłaszcza że Mia zrobiła taką minę i tak jej słuchała że jeszcze żadne dziecko nie słuchało osoby z takim podekscytowaniem...
-Ależ oczywiście że chcę!Ludmi zrobisz to proszę!-Błagała Mia na kolanach...
-No wiesz a twoja mamusia?-Przy tych słowach Violetta oburzyła się-Zgodzi się?
-Tak to nie ale...Tato!?
-Tak skarbie?-Odpowiedział Diego podchodząc do niej...
Gdy Diego zobaczył Ludmiłę stojącą i Mię na kolanach nic z tego nie rozumiał...Violetta stała nadal pod drzwiami nic nie mówiąc...Diego ją zauważył...Violetta nadal nic nie mówiąc podeszła do Diego i stanęła obok niego,a on w tym czasie chwycił ją za biodro i przysunął do siebie...Teraz cała czwórka patrzyła sobie w oczy...W końcu Mia nie wytrzymała i rzekła:
-Tato,Ludmiła zaproponowała mi coś naprawdę fantastycznego...Chcę iść z nią rozkazuję wam!-Mia powiedziała to tonem rozkazującym wymuszała zgody...
Diego,nie mógł jej odmówić ale wiedział też że jeżeli się zgodzi Violetta się na niego wścieknie...
-Dobrze,Pozwolę...-Powiedział Diego patrząc prze cały czas na Violettę...
Violetta po tych słowach prawie zemdlała...Ale nic nie powiedziała...
-Jej...Lu no to ruszamy na zakupki!-Krzyknęła Mia odwracając się i kierować się ku wyjścia...
Ludmiłą cicho zaśmiała się i zarzuciła swoje piękne złote włosy na młodą parę...Przy czym rzekła z oddali:
-Hej Mia nie zapomnij o wybraniu doskonałych cekinów!
Violetta stała jak słup a Diego był gotowy na wszystkie przekleństwa od strony Violetty...Tym razem Violetta nic nie zrobiła tylko rzekła cicho do Diega...
-Dwie Ludmiły się znalazły...Co będzie jak Mia nie wróci?-Teraz Violetta wrzeszczała na Diega z całych sił...Potem ucałowała go w policzek i poszła do kuchni...
                                                          *W tym samym czasie*
-Mary,Skarbie nie leż tak przed tym telewizorem tylko weź idź posprzątaj pokój...-Prosiła Mama dziewczynkę...
-Nie ponieważ teraz leci mój odcinek...Łowca i Zombie...-Powiedziała Mary nie wstając z kanapy...Mary była dziewczynką energiczną ale też nie słuchającą...Często wymigiwała się od próśb lub od poleceń...Zastępowała je słowami:Nie chce mi się,Nie ponieważ,itd.
-Ale jesteś Uparta-Powiedziała mama Mary
-Dokładnie mamusiu,dokładnie...A teraz zmykaj bo leci filmek...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak wam się podoba rozdział?
Komentujesz i odwiedzasz mą stronę?-Uśmiech na mojej twarzy *-*



czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział XII

                                                                             Sprawa Mii


-Ale fajnie...-Krzyknęła Mia prosto w ucho Mary...
Tak,ja też się cieszę,może się w coś pobawimy?-Oświadczyła pytając Mię Mary.
-Okej!-Krzyknęła Mia i dziewczynki zaczęły się bawić...

Mia i Mary bawiły się dość długo...Na tyle długo,że Violetta nie spojrzała ani razu na zegarek...Mary przez ten cały czas bawiła się z Mią i jej coś ciągle pokazywała...
-Teraz ja ci coś pokażę...-Powiedziała Mia na ucho do Mary...-Przestraszymy moją siostrę!-Odpowiedziała Mia złowieszczo...
-Dobry pomysł!-Dziecinnie wykrztusiła z siebie Mary słowo ,,pomysł''.

Melanie siedziała na huśtawce...Huśtawka była białego koloru...Wplecione miała w siebie zielone listki...Huśtawka sama w sobie była śliczna...Dziewczynki wpatrywały się przez chwilę na Melanie,ale nie wiedziały z której strony muszą podejść,aby się wystraszyła,ale też musiały podejść z takiej strony z której Melanie ich nie ujrzy...



W końcu zdecydowały się pójść...Mia z lewej strony,a Mary z prawej...Naskoczą ją krzycząc...To wymyśliła Mia jak powiedziała ,,Bez krzyku nie ma strachu''.Mia wiedziała,że Melanie bywa czasem bardzo ale to bardzo strachliwa...I tak się zaczęło Mia w jedną,Mary w drugą...
W końcu do tego doszło...Melanie zleciała z huśtawki płacząc...Mia oraz Mary nie mogły powstrzymać śmiechu...Niestety ten śmiech zerwała...Violetta...          
Teraz Violetta patrzyła prosto na Mię...
Mary zrobiła się blada...Mia widząc zachowanie przyjaciółki zrobiła się jeszcze bladsza niż Mary...
Violetta nic nie mówiąc patrzyła dalej na Mię,a Mia patrzyła na Violettę...Ich zachowanie było dziwne...






Na szczęście ta cała awantura przeszła szybko...  Diego widząc zachowanie Violetty i Mii natychmiast zabrał Mię na ręce przy czym Violetta odeszła do domu kiwając głową...Diego postawił Mię na ziemi i pobiegł za Violettą..Także był zły,ale ona jak wpadnie w jakąś złość,to nie da jej się odwrócić w szczęście...Violetta nie przeszła tylko paręnaście kroków od miejsca zdarzenia...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle *.*
Odwiedzasz i komentujesz?-Uśmiech na mojej twarzy *-*

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział XI

                                                                        Dawna Przyjaźń

-Leon?Nie wystarczyła ci wczorajsza awantura o moją Mię?
-Nie przyszedłem do ciebie tylko do Diega...
Twarz Violetty zrobiła się blada,minęły 2 minuty zanim Violetta się odezwała...
-Diego...-Violetta miała to wykrztusić ale nagle usłyszała kogoś biegnącego ze schodów...To był Diego...Na rękach trzymał Melę...Melanie się śmiała...Violetta patrzyła na biegnącego ze schodów Diega...Gdy Diego zbiegł ze wszystkich schodów podrzucił Melanie wysoko potem zbliżył się do kanapy i rzucił Melę na kanapę...Dziewczynka śmiała się do bólu...Diego odwrócił się i widząc Violettę podszedł do niej i przywitał się z nią...Ona popatrzyła na niego dobrym wzrokiem ale nie spokojnym...Diego zdziwił się i popatrzył na drzwi...Violetta nic nie mówiąc pocałowała go w policzek i odeszła z miejsca...Nie chciała wmieszać się w kłótnie chłopaków...Leon zaczął mówić...
-No,to tak się wygląda jak się ma 20 lat?-Leon zaczął się śmiać...
-Powiedz po co przyszedłeś?-Powiedział Diego wkurzony...
-Powiedz mi Diego,ile lat będziesz jeszcze wierzył Violetcie?Wiesz ja uwierzyłem i...-Nie dokańczając powiedział Leon
I?I co było źle?Nie,nie było...Ponieważ zdradziłeś Violettę na jej oczach,a teraz ona jest ze mną...Nie próbuj wtykać się w moje życie dobrze?-Powiedział Diego ze wściekłością...
Leon popatrzył na niego swoimi pięknymi oczami...Przewrócił nimi i odszedł mówiąc ,,Adios''...

Diego zamknął drzwi.Gdy odwrócił się ujrzał Violettę pełną łez...Nie wiedział co ona teraz zrobi...Violetta nie zamierzała niczego złego... Podbiegła do Diego i przytuliła go bardzo mocno potem wypowiedziała słowa:
-Bardzo kocham cię Diego,wiesz?I nigdy prze nigdy cię nie opuszczę...
Diego bardzo ulżyło na sercu po czym powiedział do niej:
-Ja też cię bardzo kocham,Ale przestań płakać już dobrze?
Violetta podniosła po tych słowach głowę,i popatrzyła Diego prosto w oczy przy czym Diego wytarł jej łzę która spływała jej na policzek...Violetta uśmiechnęła się do niego i przestała płakać...
-To ja idę do kuchni-Wypowiedziała to Violetta kiedy przestała płakać...
-Dobrze a ja po Melanie...
I tak para rozeszła się w różne strony...
Violetta robiła śniadanie w kuchni kiedy zza drzwi wyszła szczęśliwa Mia...
-Mia,wstałaś...A w coś ty się ubrała?-Zapytała Violetta ze zdziwieniem Mii,która nie ściągała uśmiechu z twarzy...
-No bo ja chciałam odwalić mamie całą robotę więc się ubrałam...-Powiedziała Mia śmiejąc się przy tym...
-No dobrze Mia,idź do tatusia i powiedz żeby ubrał cię tak jak na człowieka przykazało!...


Mia ruszyła w stronę salonu...Znalazła Diego siedzącego przed telefonem...

-Tatusiu,Musisz mnie ubrać tak jak na człowieka przykazało!-Krzyknęła Mia tak głośno jakby musiała zbudzić cały Świat...
-A kto cię tak ubrał?-Diego wybuchnął śmiechem...
-Ja sama!-Powiedziała Mia patrząc na tatę ze złowrogim spojrzeniem...
Diego uspokoił się i poszedł na górę przebrać Mię...
                                                                 *Po śniadaniu*
Dziewczynki bawiły się na podwórku...Diego postanowił iść pomóc Violetcie ogarnąć pokój dziewcząt...Diego sprzątał w pokoju dziewczynek a Violetta poszła na minutę do swojego pokoju...Chciała znaleźć coś konkretnego a zamiast tej rzeczy znalazła zdjęcie z młodych lat...Kiedy jeszcze z Diegiem miała 17 lat...Kiedy wtedy chodziła do studia...Kiedy miała rozterkę między Leonem a,Diegiem...
Violetta podeszła do pokoju w którym, Diego zbierał ostatnią zabawkę...Gdy Diego skończył i odwrócił się do niej ona podeszła do niego troszeczkę bliżej i zapytała:
-Pamiętasz?
Diego spojrzał na zdjęcie uśmiechnął się do Violetty i odpowiedział:
-No jasne,Madryt... Pamiętam to...Wygrałem wtedy choreografię razem z Fran a ty wygrałaś z Leonem...I na tym zdjęciu wyszłaś pięknie jak zawsze...
-Oj...Diego...Nie przesadzaj dobrze?
-Ja wcale nie przesadzam tylko mówię prawdę...

Nagle do pokoju wleciała zdyszana Mia...
-Ktoś koło nas postawił dom...Pójdziemy zobaczyć?Pójdziemy?-Prosiła Mia błagalnym głosem...
Violetta wyjrzała przez okno...Po czym powiedziała do Diego...
-To Lucy i Peter...Idziemy?-Zapytała Violetta
-Jak mogę się nie zgodzić...-Powiedział Diego


Peter był to najlepszy kumpel Diega z młodych lat...Gdy Diego zapisał się do Studia ich przyjaźń się rozpadła...Peter w młodym wieku został Ojcem...Jego dziewczyna zaszła w ciążę mając 17 lat...

                                                                   *Przed domem Petera i Lucy*
-Diego!-Krzyknął Peter na widok przyjaciela...
-Peter kumplu...Jak dawno cię nie widziałem...-Odpowiedział Diego szczęśliwy...
-No, wiesz ja też cię tyle nie widziałem ,że...A to kto?Rodzinka Twa?-Peter zaśmiał się głośno...
Do Petera doszła jego żona zaciekawiona tym przyjściem gości...
-No wiesz Peter,Chciałbym abyś poznał moją dziewczynę,Violettę...-Po czym Diego wskazał na Violettę...-A to są moje córki Melanie i Mia...
-Noś,to się Diego postarał...Sam jesteś bogaty jak nie wiem co...A do tego dziewczynę piosenkarkę znalazłeś...-Powiedział Peter patrząc na Violettę...i dodając:-Może dziewczynki poszłyby z Lucy zapoznać się z Mary?-Zapytał Peter kierując spojrzenie na Dziewczęta...
Melanie nie miała ochoty iść...Ale za to Mia wtrąciła się...
-Ja chcę ja!-Powiedziała Mia błagalnie...
-Dobrze...Malutka choć...-Powiedziała Lucy kierując ją do ogródka...

Mia otworzyła furtkę i zobaczyła dziewczynkę...Dziewczynka uśmiechnęła się do Mii...
Dziewczynka miała na imię Mary...Była blondynką tak samo jak Mia...Włosy miała spięte w jednego warkoczyka u boku głowy...Włosy były kręcone i średniej długości...Ubrana była w zwykłe ubrania...Siedziała oparta o ścianę domu...Na rękach trzymała pięknego pieska barwy brązowo-czarnej o rasie Yorkshire Terrier...

Mia podeszła do Mary troszkę bliżej...Wpatrywała się w nią dużymi oczami... W końcu odważyła się  powiedzieć słowo:

-Cześć,Jestem Mia i mam nie całe 4 lata...-Mia powiedziała to bardzo powoli i nie wyraźnie...Bała się na reakcję Dziewczynki...Nie chciała jej wystraszyć,ani nic podobnego...Chciała się tylko zapoznać z nią i sprawdzić czy jest fajna...Mary odpowiedziała bez żadnego problemu:
-Hej...Ja jestem Mary...Mam 5 lat...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czy Mary i Mia się zaprzyjaźnią?
 Odwiedzasz i komentujesz?-Uśmiech na mojej Twarzy *-*






sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział X

Przybysz czyli chłopak

-Leon!-Krzyknęła Lara ze zdenerwowaniem.Nie była zadowolona z tego że Violetta całuje się z Diego tu i teraz przy Leonie...-Idziemy?
- Tak,pewnie-Powiedział Leon z miną zazdrosnego...
                                                                                      *W tym samym czasie*
-Diego,Zwariowałeś?-Krzyknęła Violetta z miną że ten pocałunek to jego wina...
-Jak zwykle ja wszystko robię...-Diego wstał powoli z ziemi i krzyknął tym razem donośnym głosem...-Mia,Melanie,Castel Idziemy!
Violetta przewróciła oczami i także po chwili wstała z trawnika...
 Dziewczęta przyszły z głowami w dół...
-Ocho,coś się stało?-Zapytał Diego przykucając przy dziewczynkach...
Żadna z nich nic nie mówiła...W końcu Diego podniósł główkę jednej z dziewczynek,to była Mia i zapytał:
-Mia,jak nie powiesz co się stało to wiesz co będzie?
-Tak,No bo Castel wpadł w krzaki no i my po niego poszłyśmy...-Mamrotała Mia pod nosem...-I go wyciągałyśmy  i wyszedł ale potem znów się turlałyśmy no i Castel się zahaczył,Mela rozwaliła kolano a ja...A ja się tu przed tatką spowiadam!-Powiedziała Mia z tupnięciem nogi...
Oj... Mia,Mia -Mruczał Diego z krzywą miną...-Co radzisz Violetto?
-Mela pokaż kolano...
Melanie pokazała kolano...Było lekko odrapane to tylko tyle...
-No,wydaje mi się że koniec już tych przygód jak na dziś...Idziemy!-Violetta powiedziała jak Oficer ale nie zmieniała swojej miny i podejścia...
-Matko jak mnie nogi bolą...-Powiedziała Mia ucząc się tego od samej Violetty...
-Coś ty powiedziała?-Zapytał Diego odwracając się do Mii...
-E...Że ja bardzo tatkę kocham...
Diego uśmiechnął się na te słówka...Wziął Mię na ręce i powiedział cicho do Violetty:Ciekawe kto ją nauczył ściemniać...
Violetta odwróciła się do Diega i dała mu do zrozumienia swoje krzywe spojrzenie...
                                                                                   *Wieczorem*
-Dobrze ja pójdę przygotować kolację dziewczynki...-Powiedziała Violetta wstając z dywaniku...
-Mamo!Krzyknęła Melanie.-Idę z tobą...
Violetta przygotowywała kolację...Melanie jej pomagała a co działo się w tym samym czasie?
                                                                                   *Na górze*
-Tatko!Puścisz Teletubisie?-Zapytała Mia Diego przeszkadzając mu w pisaniu...
-No dobrze,puszczę...-Powiedział Diego i dodał:-Wiesz wujek Federico też ogląda Teletubisie...-Zaczął się śmiać...
-Tata puszczaj a nie rób mi praktyki o wujku Federico...

Violetta szła na górę razem z kolacją...Wiedziała że Diego nie będzie chętny iść do kuchni...Stanęła w drzwiach i zobaczyła jedno wielkie gnojowisko...
-A tu co się wyprawia Violetta zapaliła światło i wyłączyła telewizor...
-Mamo!Coś zrobiła...Właśnie był odkurzacz...-Powiedziała Mia obrażając się i zeskakując z łóżka...
-Odkurzacz...Ta...Diego!Wstawaj...-Zdenerwowana Violetta podeszła do Diego i odwracając się do Melanie kazała jej ściągnąć tatę z łóżka...Niestety Meli się ni udało co tak samo i Violetcie...
-Mia a ty co tatę zepchniesz z łóżka czy nie dasz rady?-Diego popatrzył na Mię śmiejąc się...
-A żeby tata wiedział że jak Tatkę zepchnę z łoża to tatka się nie pozbiera..-Mia śmiejąc się weszła na łóżko...
Gdy Mia była już na wielkim łóżku sypialnianym chwyciła jedną rękę Diega,a potem drugą...Uśmiechnęła się złowieszczo i...Przerzuciła Diega na ziemię...Violetta prawie dostała zawału serca,Melanie była zszokowana...Mia padła na łóżko i zaczęła się śmiać...Diego wstał powoli i chwycił Mię za rękę...Po czym szepnął jej na ucho:
-Następnym razem przerzuć mamę...-Powiedział Diego i usiadł do kolacji...
                                                                          *Rano*
Violetta obudziła się najwcześniej...Wiedziała że ona nie jest największym śpiochem...Nagle zadzwonił dzwonek...Kto mógł przyjść o tej godzinie?
Przed drzwiami stał Leon...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No,taki krótki ten rozdziałek no ale coś jest XD ...
Komentujesz i odwiedzasz bloga?-Uśmiech na twarzy Violki i mojej *-*
 

                                             

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział IX

                                                                        Pułapka...      

                                                                            *W drodze do samochodu :D *
Violetta szła spokojnie obok Diego trzymając jego rękę.Przypominała sobie to co się stało po spotkaniu z Ferro...Wyobrażała sobie same nieszczęścia które mogą spotkać ją jak i zarówno Diega,i dziewczęta...W końcu nie wytrzymała i ścisnęła rękę Diego nie wiedząc że na jego bezbronnym ramieniu wyładowała swoje nerwy...
-Violetta!-Krzyknął Diego czując uciśnięcie ramienia od strony Violetty...
Violetta popatrzyła na Diego i...
-Diego,przepraszam ale nie mogę ,nie mogę myśleć o Ludmile o tych rzeczach które nas mogą spotkać...-Powiedziała Violetta ciszej niż kiedykolwiek...
-To przestań o tym myśleć tylko...
Nagle Diego zauważył że przed nimi ani za nimi nie ma Mii...Violetta nie zwróciła na to uwagi ale on w tym momencie tak...
-Mia!-Krzyknął nerwowy...
Violetta aż podskoczyła wybuchu głosu Diega...
-Co się stało Diego,dlaczego krzyczysz Mia?-Violetta nie ogarniając tego zamieszania patrzyła prosto w oczy Diego...
-Bo jej tu...-Nie dokończył Diego..
-Niema!-Krzyknęła Violetta z taką paniką jak by zobaczyła nie wiadomo kogo...
Violetta wzięła psa i zaczęła z nim biegnąć w prawą stronę.Za to Diego wziął Melanie i biegł z nią w lewą stronę...Poszukiwanie trwało...Violetta biegnąc myślała gdzie ona może być...Ludmiła?Niestety,gdy zajrzała do ulubionej makijażystki Ludmiły...Nie było tam Mii...Violetta wyszła z pomieszczenia...Diego nie dzwonił...Nie wiedziała co ma zrobić do kogo się zwrócić...Aż tu nagle coś błysło jej przed oczami...To był Leon z którym nie widziała się ponad rok...Leon siedział na ławce z mała dziewczynką podobną do Mii...Nad nimi stała brunetka bardzo podobna do Lary...
-Zaraz...-Pomyślała Violetta-To jest Mia...
Violetta przypatrywała się jeszcze chwilę temu całemu występowi...Lara wybrała się po napoje na pewno...Teraz Violetta miała szansę i podeszła do Leona i Mii...

Leon!-Krzyknęła Violetta do Leona z wściekłością...
-O...Violetta jak dawno się nie widzieliśmy...No wiesz minął rok a ty za mną nie tęskniłaś o...
-Nie,Zapomniałam o tobie i koniec...I daruj sobie te gadki...
-Słuchaj...Jeżeli masz coś pilnego to przyjdź do mnie do domu...A nie teraz bo właśnie ja z Larą idziemy do sierocińca spytać czy możemy ją oddać i nazwać tę dziewczynkę-Leon nie wyraźnie i ze złością powiedział to Violetcie...-i dodał:-Nazwiemy ją Cynthia a za 2 lata może jak będę z Larą to ją zaadoptuję...
-Leon,nie nazwiesz ją Cynthia i nie zaadoptujesz jej w ciągu 2 lat,ponieważ...-Violetta nie dokończyła zdania...
W tym samym czasie kiedy Violetta urwała swoje zdanie...Mia wskoczyła jej na ręce i powiedziała do Leona:
-Ponieważ ja jestem córką Violetty...I mam na imię Mia...I mieszkam na ulicy Argentina 284...
Leon ku swojemu zdziwieniu popatrzył  na Violettę.
-To twoja córka?-Zapytał Leon...
Violetta opuściła głowę w dół i dziewczynkę a potem  powiedziała wprost do Leona...
-Ja mam dwie córki i jestem z...
W tym samym czasie gdy Violetta tłumaczyła się Leonowi Mia ujrzała wybiegającego z lasku Diego oraz Melanie...
-Tata!Diego!- krzyknęła Mia tak głośno,że ta rozmowa nie mogła być przeprowadzona....
Diego przyśpieszył ruchu a Mia rzuciła się na niego z taką siłą  że Diego razem z nią i Melanie padł na trawę...Violetta odwracając się w drugą stronę patrzyła na Diego,Mię,Melanie oraz Castla który do nich dołączył...Leon patrzył na swojego wroga  idiotycznym spojrzeniem...Przy czym Violetta odwracając się do Leona powiedziała mu na ucho:To jest mój rycerz a to jest rodzina i ja jestem jej częścią...
Wtem przyszła Lara z napojami i Leon chwycił ją za rękę  ,poszli z miejsca zdarzenia...Leon z daleka wpatrywał się jeszcze jak się skończy to całe widowisko...
-Idioci...-Violetta śmiejąc się miała na myśli Diega który nie wstał jeszcze z trawnika razem z dziewczętami...
-Co?No niby ja Idiota tak?-Zapytał Diego podnosząc głowę...Zaraz zobaczymy...
Diego pociągnął Violettę za rękę i ona przewracając się upadła na trawnik...Zaczęła się śmiać razem z Diegiem aż do bólu...Leon patrzył przez cały czas,był zazdrosny...Chciał sprać Diego za to co jej zrobił...To on chciał być ,,Diego'' On!On!On!Potem nastało coś okropnego dla Leona...
Violetta przestała się śmiać i usiadła razem z Diego na trawniku...Było to pole opuszczone więc mogło się na nim robić co się zechce...Dziewczęta razem z Castlem turlały się po ziemi...
Violetta razem z Diego zrobili naturalne miny...Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To koniec...Jak się podoba rozdział? Leonek zazdrośnik wpadł w pułapkę :)
Komentujesz i odwiedzasz mą stronkę-Uśmiech na mojej twarzyczce...*-*