piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział IX

                                                                        Pułapka...      

                                                                            *W drodze do samochodu :D *
Violetta szła spokojnie obok Diego trzymając jego rękę.Przypominała sobie to co się stało po spotkaniu z Ferro...Wyobrażała sobie same nieszczęścia które mogą spotkać ją jak i zarówno Diega,i dziewczęta...W końcu nie wytrzymała i ścisnęła rękę Diego nie wiedząc że na jego bezbronnym ramieniu wyładowała swoje nerwy...
-Violetta!-Krzyknął Diego czując uciśnięcie ramienia od strony Violetty...
Violetta popatrzyła na Diego i...
-Diego,przepraszam ale nie mogę ,nie mogę myśleć o Ludmile o tych rzeczach które nas mogą spotkać...-Powiedziała Violetta ciszej niż kiedykolwiek...
-To przestań o tym myśleć tylko...
Nagle Diego zauważył że przed nimi ani za nimi nie ma Mii...Violetta nie zwróciła na to uwagi ale on w tym momencie tak...
-Mia!-Krzyknął nerwowy...
Violetta aż podskoczyła wybuchu głosu Diega...
-Co się stało Diego,dlaczego krzyczysz Mia?-Violetta nie ogarniając tego zamieszania patrzyła prosto w oczy Diego...
-Bo jej tu...-Nie dokończył Diego..
-Niema!-Krzyknęła Violetta z taką paniką jak by zobaczyła nie wiadomo kogo...
Violetta wzięła psa i zaczęła z nim biegnąć w prawą stronę.Za to Diego wziął Melanie i biegł z nią w lewą stronę...Poszukiwanie trwało...Violetta biegnąc myślała gdzie ona może być...Ludmiła?Niestety,gdy zajrzała do ulubionej makijażystki Ludmiły...Nie było tam Mii...Violetta wyszła z pomieszczenia...Diego nie dzwonił...Nie wiedziała co ma zrobić do kogo się zwrócić...Aż tu nagle coś błysło jej przed oczami...To był Leon z którym nie widziała się ponad rok...Leon siedział na ławce z mała dziewczynką podobną do Mii...Nad nimi stała brunetka bardzo podobna do Lary...
-Zaraz...-Pomyślała Violetta-To jest Mia...
Violetta przypatrywała się jeszcze chwilę temu całemu występowi...Lara wybrała się po napoje na pewno...Teraz Violetta miała szansę i podeszła do Leona i Mii...

Leon!-Krzyknęła Violetta do Leona z wściekłością...
-O...Violetta jak dawno się nie widzieliśmy...No wiesz minął rok a ty za mną nie tęskniłaś o...
-Nie,Zapomniałam o tobie i koniec...I daruj sobie te gadki...
-Słuchaj...Jeżeli masz coś pilnego to przyjdź do mnie do domu...A nie teraz bo właśnie ja z Larą idziemy do sierocińca spytać czy możemy ją oddać i nazwać tę dziewczynkę-Leon nie wyraźnie i ze złością powiedział to Violetcie...-i dodał:-Nazwiemy ją Cynthia a za 2 lata może jak będę z Larą to ją zaadoptuję...
-Leon,nie nazwiesz ją Cynthia i nie zaadoptujesz jej w ciągu 2 lat,ponieważ...-Violetta nie dokończyła zdania...
W tym samym czasie kiedy Violetta urwała swoje zdanie...Mia wskoczyła jej na ręce i powiedziała do Leona:
-Ponieważ ja jestem córką Violetty...I mam na imię Mia...I mieszkam na ulicy Argentina 284...
Leon ku swojemu zdziwieniu popatrzył  na Violettę.
-To twoja córka?-Zapytał Leon...
Violetta opuściła głowę w dół i dziewczynkę a potem  powiedziała wprost do Leona...
-Ja mam dwie córki i jestem z...
W tym samym czasie gdy Violetta tłumaczyła się Leonowi Mia ujrzała wybiegającego z lasku Diego oraz Melanie...
-Tata!Diego!- krzyknęła Mia tak głośno,że ta rozmowa nie mogła być przeprowadzona....
Diego przyśpieszył ruchu a Mia rzuciła się na niego z taką siłą  że Diego razem z nią i Melanie padł na trawę...Violetta odwracając się w drugą stronę patrzyła na Diego,Mię,Melanie oraz Castla który do nich dołączył...Leon patrzył na swojego wroga  idiotycznym spojrzeniem...Przy czym Violetta odwracając się do Leona powiedziała mu na ucho:To jest mój rycerz a to jest rodzina i ja jestem jej częścią...
Wtem przyszła Lara z napojami i Leon chwycił ją za rękę  ,poszli z miejsca zdarzenia...Leon z daleka wpatrywał się jeszcze jak się skończy to całe widowisko...
-Idioci...-Violetta śmiejąc się miała na myśli Diega który nie wstał jeszcze z trawnika razem z dziewczętami...
-Co?No niby ja Idiota tak?-Zapytał Diego podnosząc głowę...Zaraz zobaczymy...
Diego pociągnął Violettę za rękę i ona przewracając się upadła na trawnik...Zaczęła się śmiać razem z Diegiem aż do bólu...Leon patrzył przez cały czas,był zazdrosny...Chciał sprać Diego za to co jej zrobił...To on chciał być ,,Diego'' On!On!On!Potem nastało coś okropnego dla Leona...
Violetta przestała się śmiać i usiadła razem z Diego na trawniku...Było to pole opuszczone więc mogło się na nim robić co się zechce...Dziewczęta razem z Castlem turlały się po ziemi...
Violetta razem z Diego zrobili naturalne miny...Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To koniec...Jak się podoba rozdział? Leonek zazdrośnik wpadł w pułapkę :)
Komentujesz i odwiedzasz mą stronkę-Uśmiech na mojej twarzyczce...*-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz