-Diego!Federico!Marco!-krzyczała Violetta z niepokojem...
Violetta nie słysząc odpowiedzi ruszyła w stronę salonu...
Widziała Federico z lamką wina...Jak zwykle...
-Diego możesz na słówko?-powiedziała Violetta...
-Słuchaj Diego mam ci coś do powiedzenia...Otóż mam iść na koncert i zaśpiewać dla małych dzieci...
-Ale fajnie...O której godzinie?
-Za godzinę!Tak więc prosiłabym żebyś wyprosił swych gości z których jeden to mój kuzyn...
-Tak oczywiście...
Diego nawet nie zdążył powiedzieć ani słowa kiedy Fede powiedział że idzie się bujać z Ludmiłą a Marco bierze ze sobą na wszelki wypadek.Tak więc poszli...
-Violetta?Gotowa?-krzyknął Diego
-Jak nigdy i wyszła w pięknej biało-różowej sukience ozdabianej cekinami...
-Pięknie wyglądasz...-Powiedział i dodał:-Wyciągałem samochód z garażu...I...Poszło dobrze więc pojedziemy dziś twoim...
-Zgoda- powiedziała Violetta i wyszli z mieszkania...
*Na koncercie...*
-Diego jak ja się stresuję...-Powiedziała Violetta i mocno objęła Diego
-Nie ma czego...Jesteś piosenkarką i takie rzeczy się zdarzają...
-No,a ty za to jesteś tancerzem-uśmiechnęła się do Diego Violetta i puściła go z objęć...-Idę...
-Trzymam kciuki...-Powiedział Diego..
* Po zaśpiewaniu piosenki *-Wyszłaś cudownie...Pójdę kupić ci wodę bo na pewno masz zaschnięte gardło...
-Tak,dziękuję...-Odpowiedziała Violetta z uśmiechem...
W tym momencie Violetta zobaczyła dziewczynkę wyglądała
na smutną więc Viola nie widząc Diego podeszła do niej...
-Cześć,jestem Violetta a ty?-Zapytała Violetta
-Jestem...Martina Melania Komporse...-Wykrztusiła dziewczynka...-Ja ciebie znam jesteś tą słynną piosenkarką...
-Poczekaj tu...Diego!-Krzyknęła Violetta a Dziewczynka nawet nie spojrzała na nikogo tylko płakała...-Diego!Dziękuję,ci za wodę ale mam do ciebie inną sprawę...Słuchaj! Znasz tę dziewczynkę?
Wtem Leon wyłonił się z tak jakby czarnej mgły...
-Ja ją znam...To Martina Komporse jej rodzice zginęli w wypadku jakieś 12 dni temu...-Powiedział ze smutkiem patrząc na dziewczynkę-Ma 5 lat...
-Leon?Dziękuję ci za informację,Diego a my teraz musimy porozmawiać na osobności...
-Słucham,cię Violetta
-Diego kim byli rodzice tej dziewczynki?-Zapytała Viola ze smutkiem.
-Ojciec był rajdowcem a matka sławną modelką...
-Ale dlaczego ona tutaj jest?
-Ponieważ nikt nie chce jej zaadoptować...
*2 dni później*
-Violetta,od tego koncertu jesteś jakaś ciągle smutna co się dzieje?
-Bo ta,dziewczynka Melanie to ona...
-Tak wiem,jak się czujesz...To bardzo smutna historia...A teraz przestaniesz się smucić?
-Nie,Diego nie,ponieważ niektóre dzieci mają rodziców,a ona...
-Violetta,do czego zmierzasz?-Powiedział Diego trochę zdziwiony zachowaniem swojej dziewczyny...
-Diego,po prostu...Lara i Leon mają dwóch synów...Waltera i Smitch'a...A...
-Violetta przejdź do rzeczy -krzyknął zdenerwowany Diego.
-Ja chciałabym......Mieć...Dziecko!-wykrztusiła Violetta z wielkim płaczem...
-Violetta...Rozumiem...Ale czy ty tego chcesz w takim wieku?
-Mam 20 lat co to za różnica...-powiedziała Violetta szlochając.
-Ty nie chcesz mieć dziecka!Ty chcesz mieć Martinę?Cz to prawda?-Diego,zapytał trochę zdziwiony tym napięciem...
Violetta spuściła głowę i odpowiedziała...
-Tak,racja i to prawda chcę Adoptować tę dziewczynkę...Proszę cię Diego,wiem że ty nie jesteś na to gotowy ale ja jestem...
-Chmm...Choć jedziemy...-Powiedział Diego
Diego pociągnął Violettę...i ruszyli w stronę sierocińca...
*W sierocińcu*
-Przepraszam bardzo powiedziała Violetta...My chcielibyśmy zaadoptować dziecko,a tak dokładniej to Dziewczynkę....
Wtem wysoki facet zaprowadził Parę do pokoju nr.7 w którym znajdowały się cztery dziewczynki...
W ten sposób para puściła się za ręce i poszli szukać tej jedynej która mogłaby być ich...W tym samym kierunku Diego i Violetta się zatrzymali Diego miał na rękach nie właściwą dziewczynkę,a Viola wzięła prawidłową...
-Diego,kogoś ty ze sobą przyniósł?-Zapytała Viola z wielkim zdziwieniem...
Dziewczynka była blondynką,miała inną
pogodną twarz ale minę miała smutną tak jak
inne dziewczęta w sierocińcu...
-Diego odnieść tę dziewczynkę bo ja się boję że tu zaraz umrze ze strachu...-Powiedziała Violetta dźwigając małą Martinę...
-To ty lepiej odnieś tę dziewczynkę bo mnie się podoba ta Violetto i nie tylko ty decydujesz...
-Jakiś konflikt?-Zapytał wysoki mężczyzna -Czy pani to Violetta Castillo?A ten młody tancerz to pani chłopak?Czy coś nie tak?
-Ja po prostu chcę zaadoptować tę dziewczynkę i chcę się dowiedzieć czegoś więcej na jej temat...-powiedział Diego nie czekając na słówka Violetty...
-Otóż tak ta dziewczynka ma na imię Mia Maja Ferrend...Ma 4 lata...Mieszkała w Anglii...Czy państwo chcą zaadoptować dwie dziewczynki proszę bardzo zapraszam zaraz rozwiążemy ten konflikt...
-Dzień dobry jestem szefową tego sierocińca w czym mogę pomóc?
-Ta parka gwiazd nie może się dogadać...Violetta chciałaby zabrać Martinę a Diego Mię...
-Skoro nastał taki konflikt możecie wziąć dwie dziewczynki do domu,a za dwa tygodnie sprawdzimy co u was się dzieje... Jeżeli chcecie się podjąć takiej opiece to proszę...tu jest papierek wystarczy że go wypełnicie....Wtem Violetta wzięła Długopis i wypełniła papier...
*Po wyjściu z sierocińca*
-Diego odkąd rozpoczął się ten konflikt?-Powiedziała Viola ze smutkiem....
-Odkąd wymyśliłaś sobie DZIECKO!-krzyknął Diego i Mia wyrwała się z jego ręki prosto na jezdnię...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dalszy ciąg opowieści nastąpi...Komentujesz?-Uśmiecham się :DDD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz