Zaproszenie...
-Fran tutaj jesteś...Wszędzie cię szukałam...-powiedziała Violetta.
-Ja też cię szukałam...Gdzie ty byłaś!...Ale do rzeczy Marco....kupił mi...
I Francesca wyjęła z małego pudełeczka bransoletkę z napisem ,,Kocham cię''...
-Ale piękna...Ale nie uwierzysz co zrobił mój Diego...Kupił mieszkanie!I dlatego chciałabym cię zaprosić na Imprezę,którą urządzam w ten piątek...
-Wow to się chłopak postarał...
*W domu Diego*
-Ach gdzie jest ,moja walizka mamo?-Zapytał Diego trochę zdenerwowany...
-U góry skarbie...
W tym momencie gdy Diego szedł na górę Pusia nie dała mu przejść...
-Puszka przesuń się!-Powiedział zezłoszczony Diego...
Ale kot nawet nie milkł...
-Pusia...Choć na sardynki....-Powiedziała mama Diego patrząc na syna który złości się na kota...-Oj Diego...Ty z takim kotem się dręczysz a co będzie z...Dzieckiem!
-E...Mamo daj spokój...-Powiedział Diego ze zgrzytającymi zębami...
*W Domu Violetty*
-Och ty mój cukiereczku...Co to będzie jak się wyprowadzisz od Olgity od tego domcia...-Mówiła Olga z płaczem...
-Olga też będę tęsknić...Ale...Ja mam już 20 lat i mieszkanie z wami...Nie jest takie fajne...-powiedziała Violetta
Drrrrńńńńńńńń....................
-Dzwonek!-powiedziała Violetta i otworzyła drzwi...-Diego!
To był Diego...Stał w drzwiach.W jednej ręce miał walizkę a w drugiej bukiet kwiatów...Violetta domyśliła się zanim on powiedział...Pożegnała się i wyruszyła razem z nim...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że takie krótkie...Postaram się robić dłuższe... Do następnego rozdziału...Paaaa;******
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz